Dziennik Gazeta Prawana logo

Michalski: Koniec polityki historycznej

5 listopada 2007, 23:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie dalej jak w sobotę Kwaśniewski leżał na deskach. Pijacki występ w Kijowie, a później fatalnie zagrane przez sztywnego z natury Borowskiego: "Olek, mordo ty nasza, jesteśmy z Tobą!" obniżyły do zera powagę zarówno byłego prezydenta, jak i całej postkomunistycznej formacji, we wszystkich jej psudoreformatorskich odmianach - pisze Cezary Michalski, zastępca redaktora naczelnego DZIENNIKA.

W kijowskiej wyprawie Kwaśniewskiego bardziej kompromitujące od "paru kieliszków wina" było to, że "Olek" szedł na odsiecz formacji o sugestywnej nazwie K.U.Cz.M.A. - w której szeregach do władzy na Ukrainie usiłują wrócić ludzie najgorszej sowieckiej nomenklatury, skompromitowani i odsunięci przez "pomarańczową rewolucję". Okazało się, że Kwaśniewski nie zmienił się od czasów Charkowa. Nie zmienił się od czasu "magistra", o czym zresztą wiedzieliśmy już po jego wywiadzie dla niemieckiej wersji "Vanity Fair", a wcześniej po wzięciu przez niego pieniędzy od ukraińskiego oligarchy Pińczuka (też bliskiego organizacji K.U.Cz.M.A.).

Zatem w sobotę wieczorem Kwaśniewski był pośmiewiskiem zarówno TVP, jak i TVN. Ale już nie w niedzielę. W niedzielę stał się ponownie stroną najważniejszego sporu o Polskę. Stał się, bo tak zdecydował Jarosław Kaczyński. Podniósł Kwaśniewskiego z desek, otrzepał go z kurzu i uczynił swoim przeciwnikiem w najważniejszej wyborczej debacie. A wszystko po to, aby obejść i zmarginalizować Platformę. Drugą obok PiS postsolidarnościową partię, z którą Kaczyński toczy swój właściwy bój.

Jarosław Kaczyński staje się z dnia na dzień coraz bardziej skuteczny. Problem w tym, że na swojej drodze do pełni władzy zużywa wartości, którym jego zwycięstwo miało kiedyś służyć. To obecny premier doprowadził do wirtuozerii zasadę polityki historycznej - mobilizował pokolenie stanu wojennego, powtarzając, że odda historyczną sprawiedliwość ludziom upokorzonym w Grudniu '81, a postkomunistów raz na zawsze zepchnie na margines. W imię tak szczytnych celów każdego przeciwnika politycznego, obojętnie z jak bogatą opozycyjną biografią, był gotów porównać do ZOMO. A triumf opozycji zrównać ze stanem wojennym.

Sam jednak zatrudniał największych peerelowskich oportunistów, więcej, zbudował z nich przyboczną gwardię. Kaczmarek jako młody człowiek robił w latach 80. karierę w PZPR i prokuraturze. Po roku 2005 postanowił ją zrobić w PiS. Kryże był dyspozycyjny jako gierkowski sędzia i jest dyspozycyjny jako pisowski wiceminister. Za każdym razem premier się zaklina, że nic o peerelowskich biografiach swoich ludzi nie wiedział, choć od dwóch lat ma wgląd we wszystkie życiorysy. Podnosząc z desek Kwaśniewskiego, załatwiając dodatkowe punkty dla LiD, nie ma takiej wymówki.

Wielu ludzi wciąż mobilizuje ten absolutny polityczny pragmatyzm opakowany w najbardziej bolesne emocje przeszłości. Ale mnie już nie. Kaczyński gra skutecznie i ostro. Ale to jest gra, która z emocjami stanu wojennego nie ma nic wspólnego. Poza tym, że owymi emocjami chce manipulować. Zupełnie na zimno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj