Dziennik Gazeta Prawana logo

Bilans zderzenia sędziów z ziemią. Ich praca podlega ocenie, a społeczeństwo ma pewne oczekiwania [OPINIA]

6 października 2019, 12:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Temida, sąd
Temida, sąd/Shutterstock
Jeżeli sędziowie w końcu wyjdą ze swoich wież z kości słoniowej, będzie to chyba jedyna dobra rzecz, jaka wyniknie z całej tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. dobra nie tylko dla samego środowiska, lecz przede wszystkim dla społeczeństwa.

Przyglądając się trwającej od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości walce o kształt sądownictwa, uświadomiłam sobie, dlaczego rundy walk bokserskich są limitowane czasowo. Żadna przecież przyjemność oglądać dwóch słaniających się ze zmęczenia zawodników, którzy ostatkiem sił zadają sobie kolejne ciosy. Choć coraz częściej chybiają, żaden nie chce się poddać i zejść z ringu. Mimo że publiczność już ziewa i nie potrafi ukryć zniesmaczenia.

Ze sporu o wymiar sprawiedliwości obie strony wyszły mocno pokiereszowane. Oczywiście sądom dostało się znacznie mocniej niż politykom. Ci ostatni nie od dziś grają w tę grę i dobrze wiedzą, co zrobić, aby nawet ewidentną porażkę przekuć w wizerunkowy sukces. Sędziowie dopiero uczą się tej sztuki. Wcześniej nie była im do niczego potrzebna.

A mimo to nie da się zaprzeczyć, że przy przeprowadzaniu tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości rządzący zaliczyli kilka bolesnych wpadek. Tą chyba najbardziej spektakularną była przegrana bitwa o Sąd Najwyższy. Bo choć politykom udało się utworzyć dwie nowe izby SN (Dyscyplinarną oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) i obsadzić je zaufanymi ludźmi, to ostatecznie nie zdołali pozbyć się osób, które przeszkadzały im najbardziej. A że taki był cel przeprowadzanych w 2018 r. zmian w przepisach, nikt nawet nie ukrywał.

W uzasadnieniu prezydenckiego projektu nowej ustawy o SN obniżającego wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku wprost zostało przecież napisane, że ma to być narzędzie, które umożliwi weryfikację kadry sędziowskiej orzekającej w najważniejszym sądzie w Polsce. Tą drogą planowano pozbyć ok. 40 proc. składu SN. O tym, że w tym wszystkim chodziło o kwestie personalne, a nie ustrojowe, najlepiej świadczy przypadek prof. Małgorzaty Gersdorf, którą też miały objąć przepisy o wcześniejszym stanie spoczynku. Powstał jednak problem: wysłanie jej na przedterminową emeryturę wiązałoby się ze skróceniem jej kadencji na stanowisku I prezesa SN. A to, że trwa ona sześć lat, jest zapisane nie w zwykłych ustawach, lecz w konstytucji.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj