Polsko-rosyjskie problemy da się rozwiązać, bo żaden z nich nie jest przecież spowodowany konfliktem naszych narodowych interesów. Nie mogę sobie przypomnieć ani jednej sytuacji, w której Polska i Rosja miałyby rzeczywiście poważny powód do kłótni. Nie mogę, bo takich sytuacji po prostu nie ma. Wszystkie napięcia między naszymi krajami są spowodowane nadmierną ideologizacją polskiej polityki zagranicznej, co było domeną rządu PiS. Jest oczywiste, że zmiana władzy w Polsce nie zlikwiduje natychmiast tych napięć, ale problemy można i trzeba konsekwentnie rozwiązywać. Jak? Polska powinna przede wszystkim przestać wreszcie blokować rozwój współpracy między Rosją a Unią Europejską.
Od dwóch lat polski rząd zajmuje w czasie unijnych negocjacji negatywne stanowisko w każdej sprawie, która dotyczy Rosji. To wręcz nienaturalne. Polska mogłaby raz dla odmiany zmienić tę taktykę i wypowiedzieć się o nas pozytywnie. Każdy gest, który pokazałby, że Polska nie jest już głównym antyrosyjsko nastawionym państwem wewnątrz UE, zostałby natychmiast zauważony i doceniony w Moskwie. Taki drobny gest pomógłby rozładować napięcie i oczyścić tę zupełnie niepotrzebnie złą atmosferę, jaka panuje w polsko - rosyjskich relacjach.
Bardzo łatwo można by również rozwiązać problem rosyjskiego embarga na polskie mięso. Wystarczyłoby, gdyby polska strona przyznała, że problem wykorzystywania polskiej marki przez przestępców, którzy podrabiali certyfikaty i sprzedawali nam mięso, które wcale polskim nie było, naprawdę istnieje. Takie oświadczenie nie spowodowałoby żadnego uszczerbku na polskim honorze. Przecież nie wolno patrzeć obojętnie, jak ktoś psuje ci markę. A zawsze, gdy ktoś sprzedaje towar pod fałszywą marką, jest to dla tej marki i firmy bardzo szkodliwe.
A o tym, że nieuczciwi handlarze wykorzystywali Polskę jako przetwórnię trefnego towaru, słyszałem od rosyjskich producentów żywności na długo przed tym, jak problem mięsa zyskał polityczny wymiar. Teraz, gdy w Polsce władzę objął nowy rząd, trzeba bardzo starannie zająć się oddzielaniem - jak mówi prezydent Putin - much od kotletów. A w tym konkretnym przypadku dobrego mięsa od złego mięsa. Nie chcę bynajmniej udzielać rad nowemu premierowi Polski. Dlatego powtórzę jeszcze raz - Donald Tusk dostał unikalną szansę na ocieplenie atmosfery miedzy Polską a Rosją. I naprawdę każda jego pozytywna inicjatywa zostanie w Moskwie dobrze odebrana.
Polski premier musi jednak pamiętać, że ta szansa nie będzie czekać wiecznie na realizację. Polsko - rosyjskie stosunki tak czy owak będą się rozwijać, ale Tuskowi powinno zależeć, żeby to właśnie on był tym, kto zapoczątkuje pozytywne zmiany. Bo w polityce bardzo ważne jest, żeby być autorem jakiegoś trendu czy kierunku, nawet jeśli były one uwarunkowane historycznie i powstałyby bez względu na czyjeś działanie. Tylko ludzie, którzy potrafią zapoczątkować jakiś trend przechodzą do historii jako dobrzy politycy. Donald Tusk nie powinien natomiast robić jednej rzeczy: tworzyć listy problemów w polsko - rosyjskich stosunkach, bo wtedy wszystkie te problemy zaczną być kojarzone z jego nazwiskiem. A przede wszystkim nowy polski rząd powinien skupić uwagę na pozytywnych stronach naszych relacji. Nawet jeśli na razie nie jest ich zbyt dużo.