Dziennik Gazeta Prawana logo

Woś: Ekonomista nie ma szklanej kuli [OPINIA]

Kryzys, wykres, ekonomia, biznes
<p>Kryzys, wykres, ekonomia, biznes</p>/Shutterstock
Ostatnio mówi się i pisze o tym trochę rzadziej. Jakby czas faktycznie uśmierzył nieco ból spowodowany wybuchem kryzysu roku 2008. Ci wszyscy, którzy już dekadę temu śledzili sprawy życia gospodarczego, pamiętają pewnie doskonale, jakim szokiem było powszechne odkrycie, że ekonomiści nie mają zdolności paranormalnych. I nie umieją przewidywać przyszłości.

Z tym większym zainteresowaniem przyjąłem publikację nowego tekstu ekonomisty Masayukiego Morikawy z tokijskiego think tanku RIETI. Japończyk przypomniał w nim, jak nietrafne bywają często prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego. Choć słowo "bywają” lepiej traktować jako eufemizm. Morikawa pokazuje, że one po prostu „są” nietrafne.

Ekonomista bazował na imponującym zestawie danych. Gromadził je przez ponad dekadę (od 2006 r.) w ramach długoterminowego projektu realizowanego za pośrednictwem ministerstwa finansów. Pytania wysyłano regularnie do ponad 600 profesjonalistów śledzących tendencje makroekonomiczne japońskiej gospodarki. Ich odpowiedzi na temat przyszłego wzrostu gospodarczego Morikawa porównywał potem z jego rzeczywistą dynamiką. Nie uwzględnił tylko w wieloletnim porównaniu recesyjnych lat 2008–2009, gdy japońska gospodarka (jak wszystkie inne rozwiniętego Zachodu) wpadła w tarapaty (minus 1,1 w 2008 r. i minus 5,4 w 2009 r.). Zrobił tak, aby sprawdzić, czy w tzw. normalnych czasach przewidywania analityków zgadzają się z faktami.

Oczywiście nie jest tak, że odpowiedzi rażąco rozjeżdżały się z rzeczywistością gospodarczą. Dało się jednak zauważyć wyraźny trend. Ekonomiści, co do zasady, w swych przewidywaniach przestrzeliwali. A przestrzelenie szło za zwyczaj "do góry”. I nie było wcale takie małe. Średnio sięgało od 0,5 do 1,4 pkt. proc. Ta pierwsza wartość dotyczy wzrostu gospodarczego w ujęciu realnym, druga zaś w nominalnym. W ten sposób dochodzimy do kolejnej ciekawostki. Według Morikawy istniała wyraźna różnica pomiędzy wskazaniami ekonomistów pracujących dla instytucji rządowych oraz analityków, którzy swoje raporty przygotowywali dla ośrodków komercyjnych. Którzy mylili się bardziej? Bardziej mylili się ekonomiści rządowi. Ich prognozy były generalnie jeszcze bardziej optymistyczne niż (i tak przeszacowane do góry) średnie całego rynku. I tak w latach 2005–2015 (po wyjęciu kryzysowych lat 2008 i 2009) średnia wzrostu japońskiej gospodarki wyniosła 1,3 proc. Rządowi analitycy mieli zaś średnią przewidywań 2,2 proc., czyli aż 0,9 pkt proc. więcej.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWoś: Ekonomista nie ma szklanej kuli [OPINIA] »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj