Przyjrzyjmy się najpierw samej zmianie. Zgodnie z nią interwencje stowarzyszeń prozwierzęcych będą musiały być przeprowadzane w asyście policjanta, strażnika gminnego lub lekarza weterynarii. O odbiorze zwierzęcia decyzję ostatecznie podejmie zaś wójt, burmistrz lub prezydent miasta (z możliwością odwołania się od niej do sądu).

Reklama

Wprowadzona zostanie prosta zasada: jeżeli interwencja była zasadna, jej kosztami obciążony zostanie właściciel źle traktowanych zwierząt. Jeżeli jednak obecny przy niej policjant, strażnik gminny lub lekarz weterynarii uzna, że nie ma zagrożenia dla życia lub zdrowia zwierzęcia, koszty będzie musiała pokryć organizacja, która postanowiła przeprowadzić kontrolę.

Walka z patologią

Część organizacji zwierzęcych po uchwaleniu ustawy przez Sejm zakrzyknęła, że to granda. I że przyjęto przepisy nie dla zwierząt, lecz dla ich dręczycieli. Organizacje te nie mają racji. Najlepiej potrzebę zmiany – dobrej zmiany – pokazać na przykładzie, jak interwencje wyglądały do tej pory.

CAŁY TEKST OPINII DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>