Dziennik Gazeta Prawana logo

Bożek do Mazurka: Mięso powinno być drogie i spożywane rzadziej [ROZMOWA]

2 października 2020, 08:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jacek Bożek, fot. Darek Golik 3
<p>Jacek Bożek, fot. Darek Golik 3</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Powinno się zamknąć przemysłowe fermy zwierząt. Powinniśmy zezwalać tylko na małe, w których zwierzęta żyją w zgodzie ze swoją naturą. Wszyscy chcemy żyć w świecie niezniszczonym i musimy za to zapłacić. Z Jackiem Bożkiem, założycielem i przewodniczącym Klubu Gaja, aktywistą ruchu na rzecz zwierząt i środowiska, zaangażowanym także w obronę praw Tybetańczyków rozmawia Robert Mazurek.

Kiedy ostatni raz nocował pan u Piotra Glińskiego?

To było zaraz po zwycięstwie wyborczym PiS-u w 2015 r., już był wicepremierem.

No i?

Rozmawialiśmy o karpiu.

O karpiu?

Jak zawsze spałem u Piotra, gdy robiliśmy w Warszawie karpia.

Przepraszam, ale dla mnie "robić karpia” to smażyć albo piec.

Wszystko wskazuje na to, że jest pan czujny, więc będę się wyrażał precyzyjnie.

To jak pan robił karpia z Glińskim?

Od 1988 r., czyli odkąd założyłem Klub Gaja, mieliśmy kampanię „Jeszcze żywy karp” i robiliśmy akcję informacyjną, uświadamialiśmy ludzi, że karp to żywe, odczuwające stworzenie, które choć nie może wyć czy szczekać, to czuje ból. I wtedy Piotr zawsze udzielał nam gościny.

Nie był pan sam?

Czasem u niego w salonie spało po kilkanaście osób.

Długo się znacie?

Od lat, on był jednym z liderów tworzącego się w latach 80. ruchu ekologicznego. Zawsze mogliśmy na niego liczyć, wspierał nas nie tylko wiedzą i doświadczeniem. Był bardzo ideowy, co ja tu dużo będę mówił, to naprawdę porządny człowiek.

Jesteście przyjaciółmi?

Tak, choć bez zażyłych kontaktów. Nie wszystko, co robi, rozumiem, ale mam dla niego wiele ciepłych uczuć. No i jednak znamy się ponad 30 lat.

Już wtedy był konserwatystą?

Moim zdaniem on zawsze miał takie poglądy, ale zawsze też chciał zmieniać rzeczywistość, naprawiać ją, miał duszę rewolucjonisty i może dopiero teraz udało mu się tym rewolucjonistą zostać.

Faktycznie trzeba było prawicowego PiS-u, by zakazać hodowli zwierząt na futra.

Możemy się z Jarosławem Kaczyńskim nie zgadzać, ale trzeba otwarcie przyznać, że mu na tym zależało i postawił na swoim. Nigdy żaden lider lewicy czy Platformy nie miał tyle odwagi, aby pomóc zwierzętom, a Kaczyński tak.

To paradoks, bo PiS jest najostrzej atakowaną przez ekologów partią.

A jednocześnie ustawy o ochronie zwierząt nie przeprowadziła Platforma z PSL-em i to mnie wcale nie dziwi, choćby dlatego, że PSL w życiu nie dopuściłby do jej przegłosowania.

Gdyby PO chciała, to by to zrobiła razem z PiS-em czy lewicą.

CZYATJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj