Dziennik Gazeta Prawana logo

Nerwowa rocznica wybuchu Wielkiego Kryzysu

25 października 2008, 02:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Marcin Piasecki w DZIENNIKU
Marcin Piasecki w DZIENNIKU/Inne
W znaczący sposób przysłużył się pan pomyślności USA i naród jest pańskim dłużnikiem - takimi słowami, cytowanymi przez "The Wall Street Journal", jeden z kongresmenów żegnał parę lat temu odchodzącego na emeryturę Alana Greenspana. Dzisiaj wygląda na to, że Amerykanie, i poniekąd cały świat, stali się rzeczywistymi dłużnikami przekonań Greenspana: polityki łatwego pieniądza i ślepej wiary w nieustanny wzrost cen na rynku nieruchomości.

Wczoraj upokorzony przez kongresmenów Greenspan przyznał się do błędów. Tak powoli ginie jego legenda: człowieka, który był uznawany za jednego z najlepszych szefów Amerykańskiej Rezerwy Federalnej, wielkiego ekonomisty, w którego nie zawsze jasne wywody wsłuchiwał się cały świat. Rozmiary dzisiejszego kryzysu sprawiają, że szybko idą w niepamięć zasługi Greenspana. Choćby to, że jego polityka, zanim z wielkim hukiem podważył ją kryzys, jednak wcześniej zapewniła Stanom Zjednoczonym bezprecedensowo długi okres prosperity.

Ale wczorajsze wyznania Greenspana potwierdzają to, o czym od dłuższego czasu przekonanych jest wielu ekonomistów. U podstaw kryzysu nie tkwi jakiś megaprzekręt, na pomysł którego wpadli działający na międzynarodowych rynkach chciwi bankierzy. Owszem, chciwość i pogoń za zyskami odegrała tu swoją rolę, ale jakkolwiek byśmy ją oceniali, w kapitalizmie odgrywa ona kluczową rolę zawsze. Oni tylko, albo aż wykorzystali okazję, którą podsunęła im błędna polityka instytucji publicznej i regulatora zarazem, czyli Fed. Przyczyna kryzysu nie tkwi zatem w patologiach wolnego rynku, w sferze prywatnej, tylko w publicznej.

Jakie wczoraj mieliśmy tego skutki? Niesłychanie nerwowy dzień. Na szczęście złoty wyszedł z niego stosunkowo obronną ręką. Za to po południu zapachniało krachem z oceanem, zostały nawet zawieszone transakcje na kontrakty terminowe. Ale niezłe dane napływające - nomen omen - z rynku nieruchomości w Stanach pozwoliły na powstrzymanie giełdowych spadków. N szczęście nie mieliśmy czarnego piątku dokładnie w 79. rocznicę krachu na Wall Street otwierającego Wielki Kryzys.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj