Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec kapitalizmu, jaki dzisiaj znamy

14 listopada 2008, 00:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzisiejsze spotkanie grupy G20 - najważniejszych graczy światowej gospodarki z Ameryki, Europy i Azji - przejdzie do historii. Tak samo jak globalny kryzys, na który spanikowani uczestnicy waszyngtońskiego szczytu próbują znaleźć remedium. A są powody do paniki. Amerykański kryzys finansowy przestał być kryzysem wyłącznie finansowym, jak też jedynie amerykańskim - pisze w DZIENNIKU Cezary Michalski.

Staje się globalną recesją, która już dotknęła dwie najsilniejsze gospodarki świata: amerykańską i niemiecką. Wszelkie, najbardziej nawet radykalne kroki stają się możliwe. Kapitalizm nie będzie odrzucony, ale na naszych oczach radykalnie zmieni swoje oblicze.

Sarkozy i Merkel w imieniu całej Europy - przy pewnym sceptycyzmie Anglii - zaproponują światu kontynentalną wizję kapitalizmu regulowanego, gdzie państwo nie pełni już funkcji jedynie nocnego stróża, ale ustala gospodarcze reguły gry, aby później kontrolować ich przestrzeganie. Ten projekt poprze Rosja z przyczyn tyleż gospodarczych, co politycznych. I choć taką rewolucję w obrębie kapitalizmu skutecznie zablokowałaby Ameryka Busha, Ameryka Obamy będzie wstrzemięźliwa w oporze.

"Financial Times" od paru tygodni ogłasza tryumfalny powrót Keynesa, ekonomisty, który uważał, że państwo powinno być aktywnym uczestnikiem kapitalizmu, kreować popyt, kontrolować obieg pieniądza... Keynes stworzył swoją teorię w odpowiedzi na Wielki Kryzys z roku 1929. Przegrał jednak w Bretton Woods, gdzie tworzone były fundamenty powojennego ładu gospodarczego. Klęska Keynesa została przypieczętowana przez tzw. konsensus waszyngtoński, który oparty był na wierze w to, że globalny wolny rynek będzie racjonalny i ureguluje się sam. Konsensus waszyngtoński panowałby nadal, gdyby nie globalny kryzys, który pogrzebał wiarę w racjonalność rynku i w rozsądek najważniejszych globalnych graczy. Największe i najbardziej renomowane instytucje finansowe dały się ponieść żądzy zysku i maksymalizowały ryzyko, przekraczając wszelkie granice racjonalności. Największe globalne korporacje uprawiały kreatywną księgowość. Agencje ratingowe - te najbardziej renomowane, z wieloletnią tradycją - kryły całe to szaleństwo, same łamiąc prawo i tracąc cały swój autorytet.

Już w Camp David Sarkozy powiedział, że odbudowy kapitalizmu nie można powierzyć tym, którzy zaprowadzili go na skraj przepaści. Że w ślad za otwieraniem się globalnego wolnego rynku będzie trzeba stworzyć efektywne globalne regulacje i mechanizmy kontrolne. Dzisiaj w Waszyngtonie Sarkozy ma po swojej stronie Merkel i Miedwiediewa. Ale w ciągu ostatniego tygodnia przybył mu inny, o wiele ważniejszy sojusznik: Obama. Zapowiadając wielką akcję amerykańskiego państwa na rzecz kreacji popytu, zamówień publicznych, publicznej pomocy dla amerykańskiego przemysłu samochodowego - o wartości sięgającej 100 mld dol. - nowy prezydent elekt stanął po stronie Keynesa. W reakcji na pierwszy naprawdę światowy kryzys gospodarczy globalizacja osiąga zupełnie nowy wymiar - już nie tylko ekonomiczny, ale po raz pierwszy także polityczny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj