Magdalena Rigamonti: Dziesięć lat temu spotkaliśmy się w Bykowni pod Kijowem w czasie ekshumacji na IV Cmentarzu Katyńskim.
Reklama
Olaf Popkiewicz*: A ja cały czas kopię w ziemi. Cały czas szukam. Teraz w Borach Tucholskich, we Wdeckim Parku Krajobrazowym, szukam śladów po bitwie, którą 5 kwietnia 1091 r. stoczył Władysław Herman z Pomorzanami.
Przecież kilka dni temu wykopał pan tu szczątki polskich żołnierzy, którzy brali udział w Kampanii Wrześniowej.
Na te wrześniowe „sprawy” natrafiamy niejako przy okazji. Wykrywacze metalu dały nam mocny sygnał. Poza tym zauważyliśmy anomalię w ukształtowaniu terenu, taki malutki kopczyk, podwyższenie terenu. Założyliśmy wykop archeologiczny, w którym odkryliśmy szczątki ludzkie. A jak się znajduje szczątki ludzkie, należy to zgłosić na policję i do prokuratury. Jeśli są to szczątki żołnierzy z czasów II wojny, prokuratura od razu umarza śledztwo.
A co z IPN?
Kiedyś istniała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Jeżeli znajdowano szczątki polskich żołnierzy – czy to z września, czy to legionistów, czy to z innych okresów – to zajmowała się tym właśnie Rada. Dokumentacją, pochówkiem, upamiętnieniem, koordynacją. To z ROPWiM prowadziliśmy prace archeologiczno-ekshumacyjne na cmentarzach katyńskich w Charkowie i Bykowni, z Radą współpracowaliśmy podczas ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. W 2016 r. ROPWiM została rozwiązana, bo ktoś uznał, że jest niepotrzebna, a jej obowiązki i zadania przejmie IPN. Po odnalezieniu szczątków zadzwoniłem więc do IPN, a jakaś pani odpowiedziała mi, że żołnierze z września nie są w jej gestii i podała numer do kogoś innego. Zadzwoniłem do innej pani, która powiedziała, że to też nie ona i trzeba zadzwonić jeszcze do innej pani, ale za 20 minut, bo muszą się naradzić. Odczekałem, zadzwoniłem i usłyszałem od kolejnej pani, że to także nie ona i podała mi numer do prokuratora IPN. Ten, bardzo miły i uprzejmy, oznajmił, że nie jest zainteresowany tego typu akcjami. To znaczy: nie jest zainteresowany ekshumacjami żołnierzy, którzy brali udział w kampanii wrześniowej.
Ale już było po ekshumacji?
Tak. Szczątki złożono w kaplicy, a przedmioty osobiste trafiły do biura Wdeckiego Parku Krajobrazowego, ale tylko po to, żeby je policzyć, zmierzyć, zważyć, sprawdzić, ile jest guzików, co pomoże ustalić, ile było mundurów w jamie grobowej. Te wszystkie rzeczy powinny być włożone do trumien razem ze szczątkami poległych.
Panu chodzi o ten pogrzeb, prawda?
O honorowy pogrzeb, o uroczystość w asyście kompanii honorowej. Ci żołnierze pochodzili z Kresów, pewnie należeli do Kościoła rzymsko -katolickiego. Myślę, że by im zależało. Myślę, że uda nam się zidentyfikować tożsamość przynajmniej jednego zabitego, być może oficera. Uważam, że zadaniem IPN powinno być zatrudnienie antropologa, który przeprowadziłby analizę szczątków, i historyka, który przybliżyłby sylwetkę przynajmniej jednego z tych żołnierzy, którego można zidentyfikować, poprzez kwerendę w Centralnym Archiwum Wojskowym. A sam IPN powinien zadbać o godziwy pogrzeb żołnierzy, który byłby połączony z patriotyczną imprezą. Pewnie zrobimy to sami w rocznicę wybuchu II wojny światowej.
Za prywatne pieniądze?
Przy pomocy lokalnego samorządu gminy Drzycim i Wdeckiego Parku Narodowego. Obie instytucje uznały, że to jest ich obowiązek.
Kto zapłacił za ekshumacje szczątków tych żołnierzy?
Nikt. Jesteśmy tu w trójkę. Ja przewodzę małej grupie archeologicznej, a są ze mną Mateusz Sosnowski i Dariusz Podlejski.
*Olaf Popkiewicz to archeolog specjalizujący się w archeologii zbrodni i pól bitewnych oraz archeologii podwodnej