Czeskie partie stoją już w blokach startowych przed przypadającymi za cztery miesiące wyborami. Gdy tydzień temu prowadząca w sondażach centrolewicowa koalicja Piraci i Burmistrzowie (PaS) prezentowała w Pradze kandydatów na posłów, miasto opuszczała ostatnia grupa wydalonych rosyjskich dyplomatów. Po ujawnieniu, że rosyjskie służby stały za wysadzeniem w 2014 r. składu amunicji, opinia publiczna oczekiwała ostrej reakcji. Dlatego przynajmniej na jakiś czas Czechy dołączyły do grona jastrzębi unijnej polityki wschodniej.
Żeby dotrzeć do rosyjskiej ambasady, trzeba przejechać przez plac Borisa Niemcowa, zamordowanego w 2015 r. krytyka Kremla. Od strony parku Stromovka wzdłuż wysokich murów przedstawicielstwa biegnie promenada Anny Politkowskiej, zabitej w 2006 r. dziennikarki „Nowej Gaziety”. Obie nazwy nadał samorząd liberalnej, wrażliwej na prawa człowieka Pragi. Władze krajowe z rządzącym od 2017 r. premierem oligarchą Andrejem Babišem podchodziły do relacji z Moskwą bardziej pragmatycznie.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.