Jeżeli sędzia Igor Tuleya wydaje nakaz doprowadzenia do sądu kogoś, kto mu się nie stawia na posiedzenie, a teraz ostentacyjnie sam się nie stawia się na posiedzenia, na które jest wezwany, czekając przy włączonych kamerach, aż go ktoś zakuje w kajdanki, czy to jest jeszcze wymiar sprawiedliwości?
Reklama

Magdalena Rigamonti: Widzę, że u pani porażka za porażką.

Małgorzata Wassermann: W jakim sensie?
Komisja Amber Gold – porażka. Komisja smoleńska – porażka.
To teza daleka od rzeczywistości. W wyniku prac komisji ds. Amber Gold prokuratura przedstawiła zarzuty kilkunastu urzędnikom, w tym byłej pani prokurator, a jeśli chodzi o Smoleńsk, to dalej toczy się postępowanie prokuratury.
Antoni Macierewicz znowu mówi, że w Smoleńsku był wybuch, a Beata Gosiewska, była europosłanka, że to ośmieszanie, robienie kariery politycznej na katastrofie smoleńskiej...
Mam dostęp do takich samych informacji, jak wszyscy i też jestem rozczarowana niektórymi rzeczami. A co do pani Gosiewskiej, żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo wygłaszać swoje opinie.
Rozmawiacie między sobą, wy, rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej?
Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Dzięki temu łatwiej przeżyliśmy te pierwsze lata. Przecież na temat tego, co się wydarzyło, mogliśmy mówić bez przerwy. Nie chcieliśmy zamęczać wszystkich wokół, dlatego dość często spotykaliśmy się w swoim gronie. Dzisiaj, po 11 latach, wiele rzeczy mi się nakłada. Trudno dokładnie pamiętać, kto z nas, co i kiedy powiedział publicznie. Wiadomo, że przez pierwsze lata wszystko śledziliśmy, czytaliśmy. Obserwuję u siebie, że pewne rzeczy się wypiera, a inne zapomina, że pamięć ludzka jest ulotna. Jeśli kiedykolwiek będę musiała jeszcze zeznawać w sprawie Smoleńska, to będę musiała najpierw przeczytać swoją książkę, którą pisałam na gorąco razem z Bogdanem Rymanowskim. Bez tego nie byłabym w stanie tak szczegółowo relacjonować tamtych wydarzeń.
Antoni Macierewicz…
Musimy rozmawiać cały czas na ten temat?
Dopiero zaczęłyśmy.
Przeszliśmy bardzo dużo, jeśli chodzi o Smoleńsk.
Kto? Rodziny?
My – rodziny, my – społeczeństwo. Najpierw wielkie emocje, potem podzielenie, coraz większe podzielenie. Spotkało mnie jednak tyle dobra od ludzi, również od moich przeciwników, wrogów nawet, że nigdy tego nie zapomnę. Jestem wdzięczna też tym, którzy o sprawę walczyli. Oczywiście chciałabym, żeby efekt był inny, niż jest, żeby mniej było sporów, ale i tak Antoniemu Macierewiczowi należą się również ode mnie słowa podziękowania za całą pracę.
Czyli ani jednego złego słowa na Antoniego Macierewicza?
Ani jednego. Bardzo ciężko pracował i walczył o sprawę. Sama być może zrobiłabym pewne rzeczy inaczej. No, ale ja byłam córką ofiary, a nie politykiem. Do dzisiaj sobie wyrzucam, że jeszcze w Moskwie wyraziłam zgodę na spalenie ubrań po moim ojcu.
Małgorzata Wassermann posłanka PiS, w latach 2016–2019 przewodnicząca komisji śledczej do zbadania afery Amber Gold. Przed wejściem do polityki pracowała jako adwokat. Córka Zbigniewa Wassermanna, ministra i koordynatora służb specjalnych, który zginął w katastrofie smoleńskiej