"Okazuje się, że nie wszyscy spośród 19 członków, jacy pozostali w składzie podkomisji smoleńskiej, mieli być obecni na posiedzeniu. Jednak wszyscy obecni mieli podpisać przygotowany raport końcowy. Co więcej, termin przekazania raportu do wiadomości publicznej przewodniczący podkomisji miał zarezerwować dla siebie" - podał portal.

Reklama

Kiedy poznamy treść raportu?

W kwietniu b.r. sejmowa komisja obrony zebrała się na wniosek grupy posłów opozycji, by wysłuchać informacji MON i przewodniczącego podkomisji na temat efektów i kosztów funkcjonowania podkomisji powołanej do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej.

Pytany wówczas przez członków komisji szef podkomisji Antoni Macierewicz mówił, że nie widzi możliwośći wyznaczenia terminu, w którym raport będzie gotowy. - Raport rzeczywiście jest, prace nad nim mają już charakter edytorski, ale to nie znaczy że można narzucać komisji termin - powiedział Macierewicz, który przedstawił na posiedzeniu fragmenty wcześniej pokazywanej prezentacji filmowej.

Podkomisja pracuje od 2016 roku

Podkomisja smoleńska została powołana w lutym 2016 r. Od stycznia 2018 r. Macierewicz jest jej przewodniczącym.

Katastrofę z 10 kwietnia 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, politycy i najwyżsi dowódcy wojska, badała w latach 2010-11 państwowa komisja pod przewodnictwem szefa MSWiA Jerzego Millera. Stwierdziła ona, że do katastrofy doszło wskutek zejścia poniżej dopuszczalnego minimum w warunkach słabej widzialności, zderzenie z drzewami prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji. Podkreśliła, że nic nie potwierdza przypuszczenia o eksplozji. Stwierdziła niewłaściwe przygotowanie lotu i błędy po stronie rosyjskich kontrolerów, wystosowała kilkadziesiąt zaleceń, skierowanych do strony polskiej i rosyjskiej, wyraziła także zastrzeżenia do raportu rosyjskiej komisji, która badała katastrofę.