Sędziowie TK w stanie spoczynku w odpowiedzi na czwartkowy wyrok TK wydali oświadczenie, w którym prostują tezy zawarte w tym orzeczeniu. Pan jest jednym z sygnatariuszy. Dlaczego uznaliście państwo za konieczne zabranie głosu?
Reklama
To nie było pierwsze oświadczenie sędziów TK w stanie spoczynku. Robimy to zawsze, kiedy zdarzy się coś ważnego w Polsce, coś, z czym w jakiś sposób łączony jest TK. Uważamy naszą służbę w trybunale za najważniejsze wydarzenie w naszej pracy zawodowej. Zawsze dbaliśmy o prestiż TK i o wartości państwa prawa, a także o poszanowanie praw człowieka i obywatela według naszej konstytucji. A to, co się dzieje w ostatnich latach, jest dla nas bolesne, bo z jednej strony te wartości są naruszane, czy wręcz obywatele są tych praw pozbawiani, a z drugiej strony obserwujemy katastrofalny spadek prestiżu TK.
Ci, który bronią rozstrzygnięcia TK, przekonują, że jest to część dialogu, jaki obecnie toczy się między tym trybunałem a TSUE.
Tak powiedział w czwartek sędzia sprawozdawca w motywach ustnych rozstrzygnięcia TK. Mówił o „dialogu i szczerej współpracy”. To nie jest prawda. Przytoczone stwierdzenie jest żywcem wzięte z powieści Orwella „Rok 1984”. Jak bowiem można mówić o dialogu i szczerej współpracy między TK a TSUE, kiedy nasz trybunał odmówił uwzględnienia wniosku o wystąpienie do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w sytuacji, kiedy dokonywał wykładni przepisów unijnego traktatu i „wykrył” ich niezgodność z polską konstytucją? Przecież z art. 19 ust. 1 zdanie drugie traktatu o UE wynika jasno, że to właśnie TSUE „zapewnia poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu traktatów”. Więc trzeba go było zapytać o interpretację zaskarżonych przepisów. Zresztą nasz TK już wcześniej stwierdził, że gdyby kiedykolwiek miał orzec o niezgodności prawa unijnego z konstytucją, to wcześniej powinien zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. I takie jest podejście w innych państwach, np. w przypadku wyroku, jaki wydał niemiecki trybunał w maju 2020 r., na który tak się lubią powoływać nasi politycy. Tam, zanim ten wyrok zapadł, zwrócono się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Trybunał niemiecki orzekł, że TSUE wykroczył poza swoje kompetencje, co prawnicy określają jako działanie ultra vires. Trzeba jednak stwierdzić, że powoływanie się na to orzeczenie niemieckie jest fałszywe, ponieważ nie mówi się o tym, co się stało później, już po wydaniu wyroku.