W sprawie pacjentki z Pszczyny, której rodzina oskarża lekarzy, że nie dokonali aborcji i narazili kobietę na śmierć, rozstrzygnie prokuratura. Jednak w tym kontekście pojawia się pytanie, czy wpływ na to, co dziś dzieje się na oddziałach położniczych, może mieć wyrok Trybunału Konstytucyjnego?
Wyrok TK nie ma znaczenia dla tej sprawy. W Pszczynie istotne pytanie dotyczy tego, czy lekarze mogli przewidzieć tragiczny dla życia matki skutek i czy mogli podjąć działania zaradcze, włącznie ze skutkującymi śmiercią dziecka. Prawo, w tym wyrok TK, podjęcia takich działań nie zakazuje. Zatem jeżeli lekarze przewidywali zagrożenie dla matki, ale nie podjęli działań, to narażają się na zarzut błędu medycznego. Tak zresztą kwalifikuje to pełnomocniczka rodziny zmarłej.
Sprawa dotyczy błędu medycznego. Ale raz jeszcze: czy na decyzje lekarzy mógł mieć wpływ wyrok trybunału, który radykalnie ograniczył możliwość aborcji? I strach przed potencjalną karą?
Reklama
To nieusprawiedliwione psychologizowanie. Doszukiwanie się tego rodzaju motywacji u specjalistów od lat wykonujących swój zawód jest nieuprawnione. Lekarze doskonale wiedzą, kiedy sytuacja może zagrażać pacjentce. Tutaj doszło do bezwodzia, co w połączeniu z innymi okolicznościami może doprowadzić do sepsy, nieść ze sobą ryzyko niepłodności, a nawet śmierci. Jest oczywiste z punktu widzenia prawa, że wtedy trzeba ratować matkę, nawet jeżeli wiąże się to z poświęceniem życia dziecka poczętego.