Dziennik Gazeta Prawana logo

Ociepa: Nie siejmy paniki. Jednym z celów Kremla jest destabilizacja [WYWIAD]

7 lutego 2022, 07:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa
<p>Wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa</p>/Agencja Wyborcza.pl
"Być może wojska rosyjskie nie wycofają się już z Białorusi. Będą znacznie bliżej nas, co zmienia naszą sytuację geopolityczną" – uważa Marcin Ociepa, wiceszef MON.

DGP: Będzie konflikt zbrojny na Ukrainie?

Marcin Ociepa: Dywagacje zostawiam publicystom. Zadaniem ministrów i generałów jest być przygotowanym na wszystkie scenariusze - zarówno na eskalację napięcia, jak i pokojowe rozwiązanie.

A co oznacza ten drugi scenariusz? Jakieś ustępstwa Zachodu wobec Rosji?

Musimy wiedzieć, czym się różni nasza ocena rzeczywistości od rosyjskiej - w przestrzeni medialnej i dyplomatycznej. Rosjanie twierdzą, że to my, Zachód, im zagrażamy, bo ich okrążamy. Oczywiście każdy, kto spojrzy na mapę i dostrzeże to, że Rosja graniczy z krajami NATO tylko w nikłym procencie, musi uznać tę tezę za absurdalną. Od 2008 r. mówimy konsekwentnie, że to Rosja posuwa się naprzód. Osetia, Abchazja, Krym, Donbas - mówię tylko o tych najbardziej jaskrawych przykładach, gdzie Rosja użyła sił zbrojnych. Poza tym mamy przecież działania służb specjalnych i najemników na całym świecie: Sahel, Naddniestrze, Mołdawia, zamachy w Londynie, Berlinie, Czechach, Bułgarii, nie wspominając o licznych atakach cybernetycznych. Rzecz w tym, że u niektórych na Zachodzie dominuje szalenie naiwne, bo niebezpieczne podejście - że prawda leży pośrodku i potrzebny jest kompromis. A prawda rzadko leży pośrodku. Jeśli pójdziemy na dalsze ustępstwa, mam tu na myśli np. uznanie Krymu jako rosyjskiego albo niepodległości jakichś separatystycznych republik, to znowu Zachód będzie krok do tyłu, a Rosja o krok do przodu. Każdy z nas chce pokoju, ale żeby to nie było jak sukces Chamberlaina w 1938 r., gdy oddanie Czechosłowacji Niemcom nie dało pokoju, tylko wzmogło apetyt i odsunęło tylko wojnę w czasie.

Jak traktować decyzję Bidena, żeby wzmocnić obecność sił amerykańskich także w Polsce?

To bardzo dobra wiadomość dla świata Zachodu, pokazuje determinację.

A nie rozjuszy Rosji?

Ale czym rozjuszyliśmy Rosję w 2008 r., że zagarnęła Abchazję i Osetię? Albo w 2014, gdy wzięła Krym i Donbas? Był taki stary dowcip z okresu międzywojennego: „Po co tu tylu żołnierzy? Bo może być wojna. A jak nie będzie wojny? Jak może nie być wojny, skoro tu tylu żołnierzy?”. Gdyby Rosja nie otoczyła Ukrainy z trzech stron - od Białorusi, od strony Rosji i od Morza Czarnego - to nie mielibyśmy takiej eskalacji ani dodatkowych wojsk amerykańskich. Prezydent Biden powiedział wyraźnie, że wysyła te siły tymczasowo, jako odpowiedź na działania Kremla. Jeśli rosyjskie wojska się wycofają, to amerykańscy żołnierze wrócą do Ameryki.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj