Nie ulega wątpliwości, że każdy dzień solidarności z Ukraińcami, dominacji pięknego, ludzkiego zachowania, skupienia na niesieniu pomocy itd. podkopuje najważniejszą narrację polityczną ostatnich lat.
Reklama
Fundament tej narracji to dehumanizacja pisowców/peowców, którzy zdradzili i rozkradli Polskę na zlecenie obcych. Od dwóch miesięcy dobrzy ludzie wspomagają ofiary prawdziwej, a nie publicystycznej wojny. Należą do różnych ideowych baniek. Miałkość krucjaty słów i oczywista dysproporcja pomiędzy nawet najbardziej agresywnymi działaniami naszych polityków i aktywistów a mordami żołnierzy Putina niejednemu rzuca się w oczy.

W obozie naszych głównych partii politycznych zapanował popłoch. Najbardziej czytelny powód głosowania na Zjednoczoną Prawicę to obrona przed zjednoczoną przez Tuska Koalicją Obywatelską, koalicją zdrajców dyszących żądzą ukradzenia polskim rodzinom 500 plus i przekazania ich islamistom.

Najczytelniejszy powód głosowania na PO to ohyda pisowskiego klechistanu… Owszem, są i inne, dobre powody, aby głosować na PiS albo PO, takie wynikające z rozumnej analizy, nie zaś z żółci i fobii. Gdyby jednak ogół wyborców wrzucił bieg spokojnego namysłu, mógłby zauważyć ciekawą ofertę PSL, wzmocnionego kilkoma mieszczańskimi posłami. Mógłby dostrzec próbę innego zdefiniowania polskiej rzeczywistości w wykonaniu partii Razem i jej biurokratycznej przybudówki, SLD. I tak dalej. Generalnie rzecz biorąc, wyborca mniej rozdygotany, a bardziej pragmatyczny jest wyborcą trudniej sterowalnym przez największe ugrupowania. To dlatego przerażony Kaczyński krzyczał o zamachu w Smoleńsku, a Tusk produkuje hate tweety. Można tym przywódcom wiele zarzucić, ale nie to, że nie rozumieją grozy sytuacji. Polacy i Polki mogą przestać się nienawidzić! Gwałtu, rety!

Reklama
W polityce bywa – czasem i znienacka – tak, że płyta, której wszyscy słuchają, nagle przestaje być słuchana. Płyta z krzykiem, strachem i wojną polsko-polską też któregoś dnia się zużyje. I co wtedy?