Dziennik Gazeta Prawana logo

Gen. Różański: Ćwiczyć na wojnę, nie na pokaz [ROZMOWA]

9 maja 2022, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gen. Mirosław Różański
<p>Gen. Mirosław Różański</p>/Agencja Wyborcza.pl
"Gdy za naszą granicą toczy się wojna, powinniśmy mówić wprost: przeprowadzamy ćwiczenia, żeby potwierdzić, że jesteśmy gotowi do obrony naszego terytorium" - mówi gen. Mirosław Różański, w latach 2015-2016 dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, prezes Fundacji Stratpoints. 

Maciej Miłosz: Od 1 do 26 maja trwają ćwiczenia Defender Europe 2022 oraz Swift Response 2022 z udziałem polskich żołnierzy. W sumie będzie ich prawie 20 tys. Na czym one polegają?

Gen. Mirosław Różański: Podkreślę, że każde ćwiczenie jest dobre i lepsze od żołnierskiego pikniku czy parady. Te ćwiczenia, o których pan mówi, odbywają się od dłuższego czasu, mają charakter cykliczny i co istotne, wymiar międzynarodowy. Przede wszystkim są one po to, by doskonalić czy czasem wręcz budować interoperacyjność między żołnierzami, jednostkami i siłami zbrojnymi poszczególnych krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz krajów z nim stowarzyszonych.

Co to jest interoperacyjność?

W dużym uproszczeniu to kwestia umiejętności współdziałania, mówiąc językiem cywilnym, „rozumienia się” w wymiarze procedur, które są stosowane przez poszczególne kraje i siły zbrojne, a także doskonalenia współdziałania w procesie zabezpieczenia logistycznego. Chodzi o to, by np. polska logistyka nauczyła się zaopatrywać jednostki wojskowe innych krajów NATO. Chodzi o kwestie wzajemnego uczenia się. Sojusz Północnoatlantycki opiera się na zasadzie kolektywnej obrony, ale niektórzy robią błąd, mówiąc, że coś się odbywa według „standardu natowskiego”. Problem w tym, że nie ma takiego standardu, który obowiązuje wszystkich.

Jakieś przykłady?

Mamy różne struktury organów dowodzenia w poszczególnych państwach. Posługujemy się różnym sprzętem, którego część działa w systemie metrycznym, część w calowym. Jeżeli chodzi o środki łączności, to nie wszyscy pracujemy na tych samych pasmach czy też nie mamy takich samych zasad w obszarze klauzul tajności.

W 2016 r., by wykonać w jednym miejscu i jednym czasie zadania artyleryjskie i zrzut bomb przez lotnictwo (oba w trybie bojowym), pisaliśmy protokoły przez kilka miesięcy. Wszystko po to, żeby potem móc nauczyć uczestników tego ćwiczenia, by zrobili to bezpiecznie i zgodnie z wolą dowódców. Przypomnę, że w tym samym roku gen. Ben Hodges, wówczas dowódca wojsk amerykańskich w Europie, zaapelował o „militarne Schengen”. Chodziło o to, że procedury przemieszczania się wojsk są różnie opisane w różnych krajach, a uzyskanie niezbędnych do tego zgód zupełnie inaczej wyglądało w Polsce, Niemczech czy we Francji.

To są wyzwania, z którymi Sojusz mierzy się na co dzień i ich przezwyciężeniu służą m.in. takie ćwiczenia.

CZYTAJ WIĘCEJ W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj