Gdyby Rosja zwyciężyła, to nasza sytuacja byłaby dramatyczna. Putin skłonny byłby iść za ciosem - mówi były szef BBN.

Reklama

Następny cel strategiczny Rosji?

Zdaniem gen. Kozieja kolejnym celem Rosji nie byłaby Mołdawia czy Estonia, ale połączenie lądowe z Kaliningradem. Jeśli Putin by zwyciężył w Ukrainie, to następnym jego celem strategicznym byłoby zdobycie lądowego połączenia z Kaliningradem. W tej chwili, zwłaszcza kiedy Szwecja i Finlandia wstępują do NATO, Kaliningrad staje się dla Rosji szczególnie ważną bazą strategiczną, a jednocześnie jest odizolowany - przekonuje wojskowy.

Według eksperta na razie nie grozi nam inwazja. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz zamrożenia konfliktu w Ukrainie. Dojście do takiego momentu, kiedy obie strony będą bardzo wyczerpane i będą potrzebowały oddechu - mówi gen. Koziej.

Reklama

Nie widzę na dzisiaj możliwości jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy wygra Rosja, czy Ukraina. Mówię o poziomie militarnym. Na poziomie politycznym i strategicznym Rosja już tylko traci i przegrywa tę wojnę. Dlatego, dopóki trwa Wojna w Ukrainie, to myślę, że nie jesteśmy zagrożeni inwazją - dodaje.

Ukraina może tę wojnę przegrać. Tylko że tu jest problem, jak opisać przegraną? Bo na razie obydwie strony przegrywają. Ponoszą ogromne straty. Ukraina jest jednak w o tyle korzystniejszym położeniu, że może liczyć na szerokie wsparcie Zachodu - zauważa gen. Koziej.

Druga zimna wojna

Do tej pory struktura sił NATO była nastawiona na reagowanie kryzysowe. Teraz jest przestawiana na koncepcję obrony przed zagrożeniem rosyjskim - przekonuje w Radiu ZET były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Istotą zmian jest przechodzenie NATO z dotychczasowych planów ewentualnościowych, do stałych planów operacyjnych, gdzie konkretne oddziały, brygad i dywizje będą miały przypisane swoje zadania. Siły NATO zmieniają się z sił szybkiego reagowania, w siły, jak ja bym to nazwał, reagowania obronnego - dodaje.

Jak mówi gen. Koziej, "najważniejsze jest, żeby NATO nie dało się zaskoczyć Rosji jakąś wcześniejszą akcją. NATO powinno ruszać się już wtedy, kiedy Rosja nawet pomyśli, żeby coś robić, a nie dopiero wtedy, gdy zaczną strzelać rosyjskie armaty. Ewolucja NATO zaczyna przypominać strukturę z czasów zimnej wojny. To dlatego, że tak naprawdę żyjemy już w drugiej zimnej wojnie. A Ukraina, żeby przejść do większej kontrofensywy, musiałby otrzymywać dużo większe wsparcie wojskowe. Od dłuższego czasu widzę, że w tej sprawie nie ma w NATO konsensusu".

Komentując zapowiedź przesunięcia dowództwa V Korpusu Armii USA do Polski, gen. Koziej mówi, że "to pokazuje determinację amerykańską i sojuszniczą do przygotowania się do obrony. Oznacza to, że ten obszar nie jest już tylko obszarem zainteresowania, ale obszarem działania".

W sprawie poszerzenia NATO o Szwecję i Finlandię były szef BBN dodaje, że "ważne, żebyśmy nie dali się nabierać na rosyjską propagandową presję". Tę metodę Rosja stosuje cały czas. Putin już sto razy rozmieszczał rakiety w Kaliningradzie - wyjaśnia generał.