Potrafię sobie wyobrazić polityczny koniec Palikota w Platformie. Co jakiś czas partia musiała już przecież płacić cenę za jego wybryki i słowa odbierające polityce resztkę powagi. Jeżeli teraz prokuratura potwierdzi, że poseł Palikot pożyczał grube pieniądze nie wykazując tego w oświadczeniu majątkowym i nawet "nie pamięta" od kogo, to powinno wystarczyć, by sprawa nie rozeszła się tak po prostu po kościach. Przewodniczący klubu PO Zbigniew Chlebowski mówi dziś, że jeśli podejrzenia zostaną potwierdzone, to przewiduje polityczny koniec kontrowersyjnego posła. Powinien jednak poważniej wziąć się za tę sprawę. Dlaczego?

>>> Majewski: Czy kasa Palikota wypoczywa pod palmami?

Można pozazdrościć Palikotowi tego, że tak dobrze porusza się w gąszczu różnych rozwiązań finansowych. Tym razem jednak to chyba nie wystarczy. Skoro dziennikarze mogli dotrzeć do dokumentów zawierających niejasności, oznacza to, że kamuflaże Palikotowych finansów nie są perfekcyjne. Jeśli rzeczywiście dostanie on prawomocny wyrok, to będzie jego koniec jako posła Platformy. Niekoniecznie jednak będzie to oznaczało kres działałności w polityce, w której sprytnie porusza się już przez ponad dziesięć lat. Gdy wyroku nie będzie, o jego losie rozstrzygnie nie partia, lecz wyborcy, którzy zawsze mu sprzyjali. Pamiętajmy, że Palikot i tak ma wystarczająco dużo środków, by w następnych wyborach wystartować np. do senatu i zostać samodzielnym nowym Stokłosą.

Żyjemy w czasie permanentnej kampanii wyborczej. A Palikot ze swoim blogiem i wyreżyserowanymi oskarżeniami wymierzonymi w przeciwników politycznych jak dotąd przynosił Platformie spore zyski. Miejmy na uwadze jednak i to, że Platforma ostatnio bardzo dużo powiedziała na temat standardów w polityce. A w kwestii Palikota skutecznie uciekała od konsekwentnych decyzji. Niedawno przecież dostał on zakaz prowadzenia bloga. I co? Po kilku miesiącach znów go prowadzi. W przypadku posła z Lublina wszelkie partyjne zakazy szybko traciły ważność. Platforma wielokrotnie tłumaczyła, że "Janusz po prostu taki jest i nie da się go zmienić". Tym razem trzeba więc wytoczyć takie argumenty, po których takie stwierdzenia okażą się niewystarczające.