Panowie i panie z Czerskiej już nie tylko wyciszają nasze zarzuty pod adresem posła z Lublina - i te dotyczące firmy PR-owej, która pomaga mu "prowokować", a jednocześnie otrzymuje coraz obfitsze kontrakty od samorządów i spółek skarbu państwa kontrolowanych przez ludzi PO, i te dotyczące firm, które Palikot ponoć sprzedał, ale wciąż dostaje od nich wielomilionowe "pożyczki" - oni postanowili dumnie stanąć przy jego boku. Witold Gadomski opublikował w poniedziałkowej "Wyborczej" komentarz, w którym dowodzi, że posiadanie firm w rajach podatkowych jest biznesową normą. Palikot się w niej mieści. Problem w tym, że Palikot oficjalnie tych firm - z których czerpie "pożyczki" - nie posiada, bo je oficjalnie sprzedał. A my pytamy o to, czy ta sprzedaż była prawdą czy fikcją. W drugim przypadku mielibyśmy do czynienia z przestępstwem, a nie z biznesową normą.

Reklama

>>> Czy kasa Palikota wypoczywa pod palmami?

Witold Gadomski jest zbyt dobrze zorientowany w kwestiach ekonomicznych, żeby jego komentarz złożyć na karb braku kompetencji. On się w kwestiach ekonomii, rynku, własności wręcz specjalizuje. Zatem nie chodzi o pomyłkę w czytaniu DZIENNIKA. Gadomski dokonał wyboru i wyboru dokonała "Gazeta", dla której pracuje. Będą Palikota ośmielać do wszelkich działań. Bo jest niezastąpionym "młotem na prawicę"? Bo sami nie mają żadnych ograniczeń przed konfliktem interesów? Bo broni swój swego? A może, będą bronić Palikota, bo fakty z których musiałby się przed opinią publiczną wytłumaczyć, gdyby go media naprawdę wzięły w obroty, ujawnił konkurencyjny DZIENNIK, a nie oni, najmądrzejsza w świecie gazeta założona przez najmądrzejszych w świecie ludzi?

>>> Karnowski: Palikot w buraczkach

Bez względu na motywy, wynik jest taki, że kolejny polityczno-biznesowy oligarcha uczony jest przez media i przez dziennikarzy absolutnej bezkarności.

Mój problem polega na tym, że poznałem Palikota. Nawet trudno mi się opędzić od sympatii do człowieka, który jest moim rówieśnikiem, kończył w latach 80. studia filozoficzne, na których biedował. Naprawdę zakochał się kiedyś w polskiej kulturze, nie tylko w Gombrowiczu. A dziś staje się powoli typowym postkomunistycznym oligarchą. Coraz bardziej dumnym z bezkarności. Nie musiał być taki jakim jest. Takim uczyniła go polska polityka, polskie media, plska sfera publiczna. Pozwalając mu na wszystko. Ośmielając go do działań raczej gorszych niż lepszych. Polska sfera publiczna z anioła zrobiłaby rzeźnika. Palikot nigdy nie był aniołem, ale nie musiał się stać potencjalnym Kaligulą i Neronem, pogardzającym słabą republiką, która istotnie zachowuje się tak, jakby była godna pogardy. Chwalonym i nagradzanym - także przez dziennikarzy, media, postacie publiczne, a nawet premiera - za każdego wykończonego przez siebie senatora czy chrześcijanina. Zresztą chrześcijan też u nas nie ma - w każdym razie nie w polityce - więc wszystkie wojny Palikota prowadzone są w szarości, w etycznym półmroku. Obrywają od niego ludzie, którzy też są fatalni i nie przestrzegają standardów. Krzyczą, kiedy obrywają, ale nie mają żadnej wrażliwości, kiedy sami podnoszą pięść.

>>> Palikot. Ostatnie tango w Biłgoraju?

W ten sposób polska polityka raczej się stacza, niżby miała się wznosić. Choćby o milimetr. Może pan Gadomski o tym przez chwilę pomyśli, a nie tylko o swoim wolnym rynku i swojej redakcyjnej linii.
__________________________
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Sekta w "Wyborczej?"
>>> Historyczna manipulacja „GW"