ARTUR BALAZS: Osobiście nie znam Janusza Palikota, nigdy z nim nie rozmawiałem, a jego wypowiedzi znam z mediów. Mam duży dystans do stylu, jaki próbuje on wprowadzić do polityki.
Od roku 1989, do polityki miało miejsce kilka spektakularnych transferów osób znanych i odgrywających znaczącą rolę w biznesie. Wśród nich były tak znane osoby jak Henryk Stokłosa czy
Aleksander Gawronik. Żaden z tych transferów nie zakończył się sukcesem. Kolejnym przykładem takiej kariery jest właśnie Janusz Palikot, który osiągając sukcesy w biznesie zapragnął być
politykiem. PO otworzyła się na ten pomysł i z wielką wyrozumiałością akceptowała nowy styl uprawiania polityki, łącznie z działaniami bardzo kontrowersyjnymi. Partie polityczne mają
swoje skrajne skrzydła i rzadko zdarza się, by politycy, którzy reprezentują takie skrajne skrzydła odgrywali w nich istotną rolę. Przeciwnie, są w nich raczej marginalizowani. Dlatego w
Platformie Obywatelskiej, a więc partii, która odwołuje się do bardzo szerokiego spektrum wyborców, wyłonienie, a następnie wprowadzenie do grona liderów takiej osoby byłoby trudne do
zrozumienia i skrajnie szkodliwe.
Od dłuższego czasu pojawiają się kolejne informacje, do których w gruncie rzeczy PO nigdy poważnie się nie odniosła. Mówi się o tym, że Palikot rozstając się ze swoją żoną, (owszem,
rozwód zdarza się różnym politykom i nie tylko w Polsce), nieuczciwie się z nią rozliczył i ukrył swoje dochody, by dziś szeroko korzystać z tego dobrodziejstwa. Oczywiście sam
zainteresowany musi mieć szansę do obrony i odniesienia się do zarzutów o charakterze kryminalnym. Gdyby jednak okazały się one prawdą, to Palikot nie będzie miał żadnych kwalifikacji, by
być aktywnym w życiu publicznym. Powiem więcej - będzie człowiekiem skończonym w polityce i jest to również poważne obciążenie dla wszystkich, którzy na tę sprawę patrzyli przez palce i
udawali, że nic się nie dzieje.
Nie znam prawdziwego stosunku Grzegorza Schetyny do Palikota. Możliwe, że pierwszy chciał wyjaśnić wszystkie zarzuty jakie kierowane są pod adresem drugiego. To zresztą pokazuje, że mimo
poparcia jakim cieszył się w Platformie Palikot, Schetyna miał odwagę tę sprawę postawić. Są to jednak dywagację.
To zbyt śmieszne, by mogło być prawdziwe. Nikt poważny w Platformie nie bierze pod uwagę Palikota jako potencjalnego człowieka numer jeden. Nikt nie traktuje poważnie jego kandydatury. Nie
wierzę również, by Grzegorz Schetyna uważał go za swojego ewentualnego konkurenta do funkcji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Nie wydaje mi się również, by prowadził on przeciw
Palikotowi jakąś grę w tej sprawie.
W takich sytuacjach nasuwa się pytanie, czy w PO są różne kryteria ocen moralnych w zależności tego, kogo dotyczą. Wystarczy wspomnieć sprawę Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu. Nie mamy
odpowiedzi, na ile premier Tusk akceptuje, wspiera i chroni zachowanie Janusza Palikota. Tymczasem odpowiedź na pytanie, jaka w tym wszystkim jest rola premiera jest niezmiernie ważna. Przecież
wiele mówiło się o decydującym wpływie Donalda Tuska na rozstrzygnięcie konfliktu z Zytą Gilowską w Lubinie w 2005 roku na korzyść Palikota. To pokazuje, że to Tusk jest współtwórcą
jego silnej pozycji w Platformie i, że on tę pozycję chroni. Pewne jest, że Palikot miał przyzwolenie na to, by mówić różne rzeczy, w tym m.in. atakować prezydenta Kaczyńskiego. Dzisiaj
nadszedł moment, w którym premier musi w tej sprawie podjąć decyzję.
Jeżeli zarzuty się potwierdzą, pozbycie się go z partii będzie dla niej samej korzystne. Mam poczucie, że Polacy mają dość obrzucania się obelgami, ataków na prezydenta i stylu uprawiania
polityki, jaki lansował Janusz Palikot.
Zawsze jest możliwe, tylko nie wiadomo, czy taką determinacją wykażą się liderzy samej Platformy. W mojej ocenie nie będzie to łatwe z uwagi na zaszłości i zobowiązania, a także osobiste
relacje jakie łączą Palikota z premierem. Może to więc stanowić duży problem, bo bardzo długo jego zachowanie było przez Donalda Tuska tolerowane i akceptowane. Odcięcie się od Palikota
nie będzie więc łatwe nawet wówczas, gdy zarzuty wobec niego się potwierdzą.