Dziennik Gazeta Prawana logo

Naprawdę ostatnia szansa LOT-u

7 lutego 2011, 07:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Rożyński
Paweł Rożyński/Dziennik Gazeta Prawna
Zarząd snuje ambitne plany, tymczasem jedyny ratunek dla przewoźnika to kontrolowane bankructwo - pisze Paweł Rożyński.

Anglicy proroczo tłumaczyli kiedyś nazwę LOT jako „a LOT of troubles” (mnóstwo kłopotów). Żeby tylko nie skończyło się jak w przypadku belgijskich linii Sabena, których nazwę rozwijano jako „Such A Bloody Experience Never Again” (nigdy więcej takiego piekielnego doświadczenia). Sabena zbankrutowała z hukiem kilka lat temu. Oszczędzenie takiego piekielnego doświadczenia naszemu przewoźnikowi nie będzie łatwe. Wciąż podąża on śladem Sabeny ze zbyt wielką i roszczeniową załogą, przestarzałą flotą, niedopasowaną do możliwości siatką połączeń, a za sterami przewoźnika siada średnio co pół roku (to chyba rekord świata) nowy pilot i zmienia kierunek. Najbliższe miesiące będą decydujące. Pokażą, czy firma jest w stanie przetrwać turbulencje i skorzystać na ożywieniu na rynku lotniczym.

Nowy prezes Marcin Piróg ujawnił właśnie, że strata operacyjna za 2010 r. wyniosła 160 mln zł, czyli była o 50 mln zł niższa niż rok wcześniej. To jednak więcej, niż zakładano. Wzrosło też znacznie długoterminowe zadłużenie. Na plusie przewoźnik ma się znaleźć dopiero w 2012 r., gdy przylecą od producenta mocno opóźnione B 787 Dreamliner. Pytanie, czy kolejny już termin jest realny. Nie przeszkadza to zarządowi snuć ambitnych planów rozwoju siatki połączeń. Na razie poirytowane zbyt wolną restrukturyzacją Ministerstwo Skarbu radzi, by nie dostosowywał siatki połączeń do majątku i zatrudnienia, a odwrotnie. Resort chce, by LOT był gotów do prywatyzacji jeszcze w tym roku.

Firma ma nie lada zgryz z krajowymi połączeniami. Likwidując te nierentowne, może stracić największy atut – silną pozycję na tym rynku. A także narazić się wpływowym politykom, jak poprzedni prezes, tnąc znienacka połączenie z Krakowa do Chicago. Najtrudniejsze zadanie to jednak ograniczenie zatrudnienia. 6 tys. osób w grupie kapitałowej to zdecydowanie za dużo. Na śmiałe ruchy nie pozwalają jednak silne związki zawodowe.

Spółka ratuje się wyprzedażą majątku. Do końca kwartału pozbędzie się udziałów w Casinos Poland czy spółce cateringowej. Po tej operacji nie będzie już czego sprzedawać (samoloty są dzierżawione), a państwo nie może dalej pomagać, nie ryzykując kar Brukseli. LOT ma ostatnią szansę wzbić się w powietrze.

Coraz częściej słychać głosy ekspertów, by pozwolić na kontrolowane bankructwo firmy na wzór Swiss Air. Odchudzony LOT mógłby wtedy zacząć drugie życie. Tak radykalne rozwiązanie sprowokowałoby jednak gniew obrońców narodowego przewoźnika. Politycy z pierwszych stron gazet nie przepuściliby takiej okazji. Gdzie jednak byli, gdy firma coraz bardziej obniżała loty?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: LOTlotnictwo
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj