Dziennik Gazeta Prawana logo

Przywrócić rozum w relacjach z USA

9 marca 2008, 23:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Krasowski w DZIENNIKU
Robert Krasowski w DZIENNIKU/Inne
Na kilka godzin przed spotkaniem Tusk - Bush warto powiedzieć wyraźnie - nasze relacje z Ameryką są nieudane. Z roku na rok coraz bardziej. I dzieje się tak nie z winy Amerykanów, ale z naszej - pisze redaktor naczelny DZIENNIKA Robert Krasowski.

Polacy do Ameryki podchodzą bardzo emocjonalnie. Dla niej jesteśmy gotowi zrobić wszystko. Gotowi jesteśmy pójść na każdą wojnę, nie pytając, czy ma ona sens i czy można ją wygrać. Gotowi jesteśmy jej oddać wielki kontrakt, mimo że gdzie indziej dostalibyśmy za niego dużo więcej. Sami zgłaszamy się, by chronić tarczą amerykańskie terytorium, nie zauważając, że w ten sposób ściągamy ryzyko na siebie.

Wykonując te wszystkie gesty, nie oczekujemy konkretnej zapłaty. Ale przyjaźni. Chcemy żeby znowu było tak jak w epoce Reagana - chcemy poczuć, że Polaków i Amerykanów ożywia wspólna sprawa. Chcemy też, aby Amerykanie byli nam za to wdzięczni. Żeby znowu często o nas mówili. Oddawali honory. Zapraszali do Kongresu. Znosili wizy.

Kłopot w tym, że nie ma już takiej sprawy, która by nas łączyła. Świat się zmienił. Na liście miejsc dla Ameryki ważnych Polska od dawna się już nie mieści. I bardzo dobrze zresztą, że tak jest, bo nikt chyba nie chciałby, żebyśmy tam wrócili, lokując się gdzieś obok Izraela, Iraku czy Pakistanu. Z perspektywy Waszyngtonu tam gdzie dawniej na globusie znajdowała się Polska, Czechy czy podzielone Niemcy, dziś znajduje się Unia Europejska.

Chłodno patrząc, także Ameryka straciła dla Polski na znaczeniu. Poza bezpieczeństwem nie ma istotnego dobra, którego by nam dostarczała. Cała nasza pozycja - polityczna, ekonomiczna i cywilizacyjna - budowana jest w oparciu o Unię. Tu są nasze interesy, tu są najważniejsi partnerzy, tu też znajduje się nasze jedyne realne wsparcie w razie konfliktów z Rosją.

Dziś zatem premier Tusk ma szansę naprawić ostatnią wielką słabość polskiej polityki zagranicznej: przywrócić jej rozum w relacjach z Ameryką. Głód emocji zastąpić rozsądkiem. Jako polityk ewidentnie proamerykański ma mandat, by jako pierwszy polski lider zacząć z Amerykanami negocjować.

Tarcza to dobra okazja. Jest to przedsięwzięcie ryzykowne, w sposób oczywisty narażające na szwank nasze bezpieczeństwo. Jako sojusznik Ameryki możemy pomóc w budowaniu tarczy, ale w zamian musimy dostać sprzęt i gwarancje neutralizujące nasze ryzyko.

Podobną operację polska polityka zagraniczna wykonała w ostatnich latach w odniesieniu do Unii i Rosji. Nauczyliśmy się jasno określać własne interesy i konsekwentnie ich bronić. Nie widać żadnego powodu, by z tej logiki były wyłączone nasze relacje z Ameryką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj