Dziennik Gazeta Prawana logo

Po bankowym trzęsieniu grozi nam tsunami

9 stycznia 2009, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Piasecki w DZIENNIKU
Marcin Piasecki w DZIENNIKU/Inne
Wczoraj wczesnym popołudniem wskaźniki na znacznej części światowych giełd wystrzeliły w górę. Powód? Dane z amerykańskiego rynku pracy. Paradoks polega na tym, że były to dane bardzo złe, właściwie beznadziejne. Ale i tak wydawało się, że będzie jeszcze gorzej - pisze w DZIENNIKU Marcin Piasecki.

Po chwili zresztą inwestorzy ochłonęli, przyjrzeli się tym nieszczęsnym danym i na giełdach zaczął się kolejny ruch indeksów. Kierunek mógł być tylko jeden: w dół.

Fakty są bowiem takie, że przez cały 2008 rok w Ameryce ubyło prawie 2,6 miliona miejsc pracy, sytuacja jest więc najgorsza od 1945 roku! W grudniu stopa bezrobocia sięgnęła tam 7,2 proc., co jest najgorszym wynikiem od 16 lat. "The Wall Street Journal" na swoich stronach internetowych przedstawia zestawienia firm, które ostatnio ogłosiły programy zwolnień pracowników. Kogóż tam nie ma, naprawdę ciężko znaleźć branżę, która byłaby ostoją jakiej takiej stabilności. Prognozy też nie są najlepsze - niektórzy ekonomiści twierdzą, że w Stanach w tym roku ubędzie kolejne 2,5 mln miejsc pracy.

Ale fala załamania na rynku pracy nie jest problemem Ameryki, staje się wyzwaniem dla całego świata. Stopa bezrobocia w eurolandzie wzrasta, choć nie tak szybko jak w USA. Wczoraj dramatyczne dane o stanie swojej gospodarki rynku pracy ogłosił niedawny europejski tygrys - Estonia. A Polska? Kraj, w którym w ostatnich latach bezrobocie przestało być palącym problemem społecznym? Sytuacja - trzeba to podkreślić - jeszcze jest niezła, choć w grudniu mieliśmy największy skok bezrobocia od pięciu lat...

Mamy więc kolejne ogniwo kryzysowego łańcucha: zapaść na rynku finansowym - problemy realnej gospodarki - kłopoty rynku pracy. Ten ostatni element jest wyjątkowo groźny, gdyż poza gigantycznymi problemami społecznymi stanowi niestety najprostszą drogę do oddania jednego z ostatnich szańców, który bronił świat przed eskalacją kryzysu - popytu konsumpcyjnego. Ludzie, którzy stracili pracę bądź bardzo boją się zwolnienia, ograniczają swoje wydatki do niezbędnego minimum.

I być może to właśnie sytuacja na rynku pracy będzie kolejnym pytaniem, na jakie będą musieli odpowiedzieć wielcy tego świata. Model ratowania instytucji finansowych - cokolwiek o nim sądzić - już istnieje. Wsparcie dla bankrutujących firm? Różnie to wygląda. Bezrobocie? Poza deklaracjami Baracka Obamy - właściwie nic. A poszukiwanie skutecznej recepty staje się coraz bardziej palące.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj