Tobiasz Bocheński nie przebiera w słowach, oceniając nową ustawę zbrojeniową. Wiceprezes PiS uważa, że program SAFE to pułapka finansowa i polityczna. Podczas rozmowy w Polsat News stwierdził jednoznacznie: to rozwiązanie uderza w suwerenność Polski.

Według europosła, główny problem leży w narzuconych przez Komisję Europejską zasadach. Choć Polska otrzyma ogromną kwotę – blisko 44 mld euro – nie będzie mogła wydać tych pieniędzy tam, gdzie chce. Bocheński przekonuje, że mechanizm pożyczkowy skonstruowano tak, aby wspierać przede wszystkim firmy z "rdzenia" Unii Europejskiej, czyli z Francji i Niemiec. To właśnie tamtejsze koncerny mają dysponować przewagą kapitałową i technologią, która pozwoli im zgarnąć większość zamówień finansowanych z SAFE.

Bocheński: "Kredyt konsumpcyjny" pod dyktando Brukseli

Bocheński porównał program SAFE do niekorzystnego kredytu konsumpcyjnego. W jego wizji Komisja Europejska występuje w roli banku, który nie tylko pożycza pieniądze, ale też wskazuje palcem konkretne produkty na sklepowej półce. Co gorsza, zdaniem polityka PiS, Bruksela zyskuje narzędzie do szantażu politycznego. Europoseł ostrzega, że Komisja może w dowolnym momencie zawiesić dostawy opłaconego już sprzętu, jeśli uzna, że polski rząd "źle się zachowuje" w kwestiach niezwiązanych z obronnością. W takiej sytuacji Polska zostałaby z długiem do spłacenia, ale bez nowoczesnej broni w magazynach. Taki mechanizm Bocheński nazywa "łańcuchem", który na dziesięciolecia zwiąże ręce polskim decydentom.

Reklama

Bocheński: Polska zbroi się "tu i teraz", a spłacać będą pokolenia

Reklama

Kolejnym argumentem przeciwko ustawie jest tempo wydatkowania środków. Program SAFE wymaga szybkich zakupów, co zdaniem opozycji uniemożliwia rzetelne planowanie i negocjacje lepszych warunków. Bocheński zauważa, że rząd przyjmuje zobowiązania, które będą obciążać polski budżet przez kilka pokoleń. Twierdzi, że strona rządowa chce zastąpić bezpieczne środki krajowe niepewną pożyczką z zagranicy.

Dlaczego wcześniej Polska kupowała szybciej?

Dziennikarz Marcin Fijołek przypomniał w rozmowie, że rządy PiS również dokonywały błyskawicznych i kosztownych zakupów, m.in. w USA i Korei Południowej. Tobiasz Bocheński bronił tamtych decyzji, wskazując na kontekst historyczny. Według niego, atak Rosji na Ukrainę wymusił na ówczesnym szefie MON, Mariuszu Błaszczaku, nadzwyczajny tryb działania. Polska potrzebowała "żelaza" natychmiast, aby wypełnić luki po przekazanym sprzęcie. Europoseł uważa, że obecna sytuacja pozwala na wieloletnie, suwerenne planowanie, którego program SAFE rzekomo nie zapewnia. To właśnie brak tej swobody jest dla PiS sygnałem do wezwania prezydenta do interwencji.

Prezydent Nawrocki języczkiem u wagi

Najważniejszą deklaracją Bocheńskiego jest zapowiedź namawiania prezydenta Karola Nawrockiego do zgłoszenia weta. Jako zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent odgrywa kluczową rolę w procesie modernizacji armii. Jeśli Nawrocki uzna argumenty opozycji za zasadne, program SAFE może zostać zablokowany lub odesłany do Trybunału Konstytucyjnego. Koalicja Obywatelska, PSL i Polska 2050 przekonują, że bez tych pieniędzy modernizacja wojska spowolnieje, a Polska straci unikalną szansę na tanie finansowanie bezpieczeństwa. Tobiasz Bocheński odpowiada krótko: To, co nam przedłożono, jest absolutnie niekorzystne.