Dziennik Gazeta Prawana logo

Haker pozdrawia Tuska i zapowiada ataki

29 grudnia 2009, 06:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Możesz mnie zatrzymać, ale nie zatrzymasz nas wszystkich... Pozdrowienia dla Pana Premiera" - takie zdanie w niedzielę witało internautów, którzy weszli na stronę rządowej Rady ds. Uchodźców. To nie pierwszy atak na rządową witrynę. Jednak ABW, która powinna to zbadać, milczy.

Witrynę zaatakowano w nocy 26 grudnia. Dwa dni później podobny los spotkał stronę należącą do Państwowej Służby Hydrogeologicznej. "Polskie strony wybieram losowo" - ostrzegł nieznany haker i zapowiedział kolejne ataki.

To żart złośliwego internauty czy poważne zagrożenie? Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nadzorująca Rządowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe, którego zadaniem jest ochrona witryn administracji publicznej, milczy. Podobnie jak policja. "Żadnego zgłoszenia w tej sprawie nie było" - mówi Agnieszka Hamelusz z Komendy Głównej Policji.

Problem w tym, że nie był to pierwszy atak hakerów na strony administracji publicznej. Większość incydentów - jak podkreślali hakerzy - miała zwrócić uwagę na to, że witryny te nie są odpowiednio zabezpieczone. "Właścicielom stron nie chce się zadbać o ich bezpieczeństwo. Może nagłośnienie tej sprawy sprawi, że ich administratorzy w końcu wezmą się do roboty, zamiast brać pieniądze za coś, czego tak naprawdę nie ma" - napisał do redakcji Dziennika Internautów haker, który ponad miesiąc temu zaatakował strony urzędów miejskich w Tarnowskich Górach i Szczecinku. Paniki nie wywołał. "Sprawa jest w toku, a atak był zupełnie niegroźny, żaden wyciek danych nie nastąpił" - twierdzi Joanna Gawrych, informatyk zatrudniona przez ratusz w Szczecinku.

W zeszłym roku w podobny sposób zablokowane zostały m.in. witryna Ministerstwa Pracy oraz strona samego premiera. "Administracji nie stać na utrzymywanie wysokiej klasy specjalistów. Poziom zabezpieczenia tych stron pozostawia wiele do życzenia" - podsumowuje Przemysław Krejza z laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery. Eksperci jednak uspokajają: "Ostatnie ataki są raczej przykładem sieciowego wandalizmu. Można je porównać do napisu na murze zrobionego przez grafficiarza".

Strony, na które miały miejsce włamania, najczęściej nie zawierają żadnych wartościowych danych. Te są przechowywane na odrębnych, zabezpieczonych serwerach - mówi Tomasz Bukowski z CERT Polska, który zajmuje się bezpieczeństwem w sieci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj