Dziennik Gazeta Prawana logo

Donoszą na CBA. Za podsłuchy i GPS

2 lutego 2010, 21:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ujawnienie części podsłuchów dotyczących afery hazardowej, a także tajemnicze zniknięcie bazy pozycji z GPS w służbowych autach - tych dwóch spraw dotyczą doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa w CBA pod rządami Mariusza Kamińskiego. Ale - jak ustalił DGP - to nie koniec, bo doniesień może być więcej.

Pierwsze z już skierowanych doniesień dotyczy decyzji Kamińskiego o odtajnieniu materiałów z operacji Black Jack, znanej dziś jako afera hazardowa. Część podsłuchów opublikowała "Rzeczpospolita". Publikacja wywołała polityczne trzęsienie ziemi, dymisje ministrów i powołanie komisji śledczej. "Ale jednocześnie niemal pogrzebało szanse na rozwój śledztwa" - tłumaczy osoba z aktualnego kierownictwa CBA.

Według doniesienia do prokuratury, Kamiński mógł "przekroczyć uprawnienia poprzez ujawnienie materiałów tajnych w sposób nieuzasadniony". Były szef CBA tłumaczył się już publicznie ze swojej decyzji. Według niego to, że główni bohaterowie zostali ostrzeżeni o działaniach operacyjnych i tak pogrzebało szanse na rozwój śledztwa. "W naszym żargonie mówi się, że stali się elektryczni. Konspirowali swoje działania, nie rozmawiali przez telefon, zwracali uwagę, czy są śledzeni. Zyskali także czas na uzgodnienie wersji" - tłumaczy były agent CBA.

Drugie doniesienie dotyczy wykasowania bazy pozycji z GPS zainstalowanych w służbowych autach. W czasach Kamińskiego, kadra kierownicza CBA dysponowała około sześćdziesięcioma autami, które, w opinii sporządzających audyt, traktowano jak prywatne. W samochodach były zainstalowane foteliki dla dzieci. Zdarzało się, że stołeczni policjanci nakładali mandaty drogowe na żony, które jeździły służbowymi samochodami mężów z CBA po zakupy. Były również przypadki, gdy agent wybierał się na urlop, a tam kradziono mu samochód. "To szokujące dla każdego, kto przyszedł tu do pracy z innej państwowej instytucji. Ale z drugiej strony tu jeden kierownik przypada na dwóch-trzech pracowników" - mówi nasz rozmówca z CBA.

Według "Gazety Wyborczej", zapisy GPS zostały skasowane, aby wymazać wizyty kierownictwa CBA w siedzibie PiS. Nie ma na to jednak żadnych dowodów. Według naszych informacji decyzję o wymazaniu baz podjął wiceszef CBA Maciej Wąsik po to, by przepadły dowody na powszechne używanie służbowych aut jak prywatnych.

Czy to już koniec wniosków z audytu? "Cały czas trwają kontrole konkretnych operacji prowadzonych w biurze. Nie jest wykluczone, że wkrótce prześlemy kolejne doniesienia do prokuratury" - usłyszeliśmy.

Taki los może czekać odpowiedzialnych za zakup nieruchomości w Kazimierzu nad Wisłą od znajomych Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Kierownictwo CBA zakładało, że wart ok. 3 mln zł. dom faktycznie należy do pary prezydenckiej. Założono, że mężczyzna przedstawiający się jako oficjalny właściciel pieniądze ze sprzedaży przekaże Kwaśniewskim. Operacja zakończyła się fiaskiem, ale agent CBA został właścicielem nieruchomości. A konkretnie - stało się nim CBA. Jej utrzymanie kosztuje krocie. W dodatku właściciel domaga się drugiej transzy zapłaty. Notariusz nie zgodził się na unieważnienie umowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj