Konwencja odbyła się pod hasłem "Czas Polski. Program Polaków". Wydarzenie w Polskim Towarzystwie Gimnastycznym "Sokół" było zaplanowane na godz. 14, ale ruszyło z blisko półgodzinnym opóźnieniem. W tym samym miejscu PiS ogłosił w przeszłości swoich kandydatów na prezydentów: Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego.

Kaczyński: Oto kandydat PiS na premiera

Zgodnie z planem, konwencję rozpoczął Jarosław Kaczyński, który mówił, że Polska jest zagrożona pod wieloma względami i trzeba temu przeciwdziałać, walcząc o niepodległość. Podstawową przyczyną zagrożeń dla Polski jest zdaniem prezesa PiS "zły, fatalny i niekierujący się polskimi interesami narodowymi rząd". Dlatego trzeba powołać nowy rząd "w kierunku naprawy Rzeczypospolitej".

Reklama

Myśmy potrafili stworzyć bardzo dobre rządy – pani premier Beaty Szydło i pana premiera Mateusza Morawieckiego – oznajmił prezes PiS. Po tych słowach sala zaczęła skandować "Beata", na co Kaczyński zareagował: "Ale proszę państwa – i Mateusz", po czym zaczęto skandować także imię Morawieckiego.

Reklama

Następnie Kaczyński ogłosił podczas wystąpienia, że kandydatem PiS na premiera będzie Przemysław Czarnek.

Posiedzenie komitetu politycznego PiS

Rzecznik PiS Rafał Bochenek mówił wcześniej PAP, że podczas konwencji zaplanowano wystąpienie Kaczyńskiego, a następnie wskazanego przez niego kandydata. Jak dodał, po zakończeniu oficjalnej części dla mediów rozpocznie się posiedzenie komitetu politycznego PiS, którego decyzja w zgodzie ze statutem jest konieczna do zatwierdzenia wyboru prezesa.

Bochenek przyznał, że kierownictwo partii, jak i on sam, wiedzą już kto będzie kandydatem. W piątek szef klubu PiS Mariusz Błaszczak potwierdził w RMF FM informacje PAP dotyczące kandydata PiS na premiera, że to polityk młodszego pokolenia, poniżej 50 roku życia.

Pierwsze spotkanie kandydata PiS z mediami

Natomiast w niedzielę o godz. 17 w siedzibie PiS w Warszawie odbędzie się pierwsze spotkanie kandydata PiS na premiera m.in. z mediami.

W poniedziałek w programie TV Republika Bochenek – pytany, czy decyzja o wybraniu kandydata na premiera nie jest przedwczesna – ocenił, że PiS od dłuższego czasu "bardzo mocno przygotowuje się do wyborów parlamentarnych". Chcemy mieć program, konkretne zobowiązania, z których później chcemy się również wywiązywać – dodał.

Cztery nazwiska na liście kandydatów na premiera

Z informacji uzyskanych przez PAP wśród rozmówców z PiS wynika, że w lutym na liście potencjalnych kandydatów partii na premiera były 4 osoby: obecny szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki; wiceprezes PiS, poseł Przemysław Czarnek; posłanka Anna Krupka oraz europoseł PiS, wiceprezes partii Tobiasz Bocheński. Na liście nie znaleźli się wiceprezesi PiS: b. premier Mateusz Morawiecki oraz Patryk Jaki, który był działaczem Suwerennej Polski.

Według doniesień medialnych, w ostatnim czasie na liście – oprócz m.in. wiceprezesów PiS – znaleźli się także samorządowcy, m.in. prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, prezydent Otwocka Jarosław Margielski oraz prezydent Chełma Jakub Banaszek.

B. premier, wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki powiedział w piątek, że planuje pojawić się na tym wydarzeniu – co nastąpiło.

Konflikt "harcerzy", "maślarzy" i ziobrystów

Jednocześnie od końca listopada ub.r. w PiS trwa konflikt między zwolennikami b. premiera Mateusza Morawieckiego nazywanymi "harcerzami" a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną "maślarzami", czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. W nieoficjalnych rozmowach z PAP politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja "harcerzy" zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono.

Pod koniec lutego rozmówca PAP związany z grupą Morawieckiego przekazał, że frakcja zabiega, by potencjalnym kandydatem na premiera nie został "ktoś, kto jest kompletnie jawnie wrogiem harcerzy". Inny parlamentarzysta PiS związany z b. premierem – pytany czy napięcia w partii mogą wzrosnąć po oficjalnym wskazaniu przez Kaczyńskiego kandydata na premiera – potwierdził. Te napięcia mogą wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli prezes wybierze kogoś, kto będzie dzielił, czyli na przykład Tobiasza Bocheńskiego. Jeżeli prezes chce spokoju, to nie może wybierać Bocheńskiego, chyba że chce zaognić sytuację, a Kaczyński czasami tak lubi – przyznał. Rozmówca podkreślił jednak, że w tej sytuacji prezesowi raczej nie zależy na zaognieniu sporu.