Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaskakujące wyznanie Jacka Jaśkowiaka: Zaatakował mnie mistrz Polski w Muay Thai

dzisiaj, 19:28
[aktualizacja 31 minut temu]
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jacek Jaśkowiak
Jacek Jaśkowiak/East News
"Atak podczas sesji Rady Miasta Poznania jest konsekwencją przyzwolenia na przekraczanie granic debaty publicznej i tolerowania zachowań naruszających prawo" – zauważył prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Samorządowiec został we wtorek uderzony w twarz ciastem; przyznał, że brał pod uwagę możliwość takiego incydentu, a także zdradził, że zaatakował go... mistrz Polski w Muay Thai.

Podczas absolutoryjnej sesji Rady Miasta Poznania mężczyzna uderzył siedzącego w ławie prezydenta miasta ciastem. Sprawca określił swoje działanie jako "wotum nieufności Poznaniaków". Obrady przerwano, a policja zatrzymała dwie osoby.

Jaśkowiak powiedział PAP we wtorek po południu, że zdarzenie nie było dla niego całkowitym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę – jak ocenił – skalę hejtu, emocji i agresji obecnych w przestrzeni publicznej.

Jaśkowiak: Jest przyzwolenie na przekraczanie granic debaty

Dzisiejsze zdarzenie jest konsekwencją przyzwolenia na przekraczanie granic debaty publicznej oraz tolerowania zachowań naruszających prawo. Jeżeli nie będziemy reagować stanowczo, będziemy obserwować dalszą eskalację takich zachowań. Kilka tygodni temu rozmawiałem z moim zastępcą o możliwości wystąpienia podobnego incydentu. Biorąc pod uwagę łatwość dostępu do sesji Rady Miasta Poznania oraz poziom agresji w przestrzeni publicznej, uznawałem taki scenariusz za prawdopodobny – powiedział.

Jaśkowiak: Miesiąc temu pojawiły się groźby oblania mnie kwasem

Jaśkowiak podkreślił, że mimo wtorkowego zajścia nie zamierza zmieniać swoich zwyczajów ani wzmacniać środków bezpieczeństwa. Stosuję się do zaleceń policji. Także dziś, podobnie jak miesiąc temu, gdy pojawiły się groźby oblania mnie kwasem, musiałem podpisać oświadczenie, że nie chcę korzystać z ochrony. Moja decyzja pozostaje jednak niezmienna – podkreślił.

Jaśkowiak: Zaatakował mnie zawodnik Muay Thai, mistrz Polski

Prezydent powiedział, że samo uderzenie nie było silne, uszkodzona została natomiast jego odzież.

Osoba, która mnie zaatakowała, jest zawodnikiem Muay Thai, a z tego, co słyszałem, nawet mistrzem Polski. Jeden z radnych pokazał mi dziś nagrania, na których prezentuje on techniki uników w przypadku ataku bronią oraz różnego rodzaju instruktaże. Mamy więc do czynienia z człowiekiem bardzo niebezpiecznym, posiadającym wysokie umiejętności w zakresie walki – powiedział.

Jaśkowiak wyraził nadzieję, że rada miasta i straż miejska wypracują bezpieczniejsze zasady udziału publiczności w sesjach. Być może konieczne będzie wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa, takich jak kontrola przy wejściu czy identyfikacja osób uczestniczących w obradach. Nie powinno dochodzić do sytuacji, w której grupa osób bez przeszkód wchodzi na salę i zakłóca przebieg sesji. Straż miejska powinna skuteczniej zabezpieczać tego rodzaju wydarzenia. Jeżeli nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, powinna zwrócić się o wsparcie do policji – ocenił prezydent miasta.

Jaśkowiak: Ten incydent należy łączyć z osobą Marceliny Zawiszy

Jaśkowiak ocenił, że wtorkowe zdarzenie należy łączyć z marcową interwencją poselską posłanki partii Razem Marceliny Zawiszy w jego gabinecie. Posłanka pojawiła się w magistracie wraz z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego, argumentując, że od dwóch lat bezskutecznie starali się oni o spotkanie z prezydentem. Teren, na którym mieszkają, został sprzedany deweloperowi.

Jeżeli komisja etyki poselskiej nie reaguje na sytuację, w której parlamentarzystka przekracza swoje uprawnienia i wchodzi do mojego gabinetu w trakcie podpisywania dokumentów związanych z dostępem do informacji niejawnych, a następnie pojawia się tam wraz z grupą swoich zwolenników, to wysyłany jest bardzo niebezpieczny sygnał. Również prokuratura uznała wówczas, że choć granice kontroli poselskiej zostały przekroczone, nie doszło do czynu wymagającego dalszych konsekwencji – powiedział.

Jaśkowiak: Dzisiaj był to tort, następnym razem może to być substancja żrąca

Zdaniem Jaśkowiaka sprawcy mogą dojść do wniosku, że skoro łamanie prawa nie pociąga za sobą konsekwencji, można posunąć się dalej.

Dzisiaj był to atak z użyciem tortu. Następnym razem może to być substancja żrąca albo coś znacznie groźniejszego. Wszyscy pamiętamy tragedię, która spotkała Pawła Adamowicza. Niepokojące jest również to, że osoby uczestniczące w tego rodzaju akcjach próbują przedstawiać je jako dopuszczalną formę krytyki politycznej. Trudno zaakceptować sytuację, w której dochodzi do fizycznego ataku na funkcjonariusza publicznego oraz zniszczenia jego mienia, a następnie twierdzi się, że nic złego się nie wydarzyło – podkreślił.

Prezydent Poznania ocenił, że sprawcom zajścia udało się zyskać rozgłos, na który liczyli. Jeżeli chodzi o środowiska anarchistyczne, to warto zauważyć, że wiele działań realizowanych przez miasto podważa sens ich dotychczasowej działalności. Tylko w minionym roku wybudowaliśmy niemal pięćset mieszkań socjalnych, komunalnych oraz mieszkań ze wsparciem. Prowadzimy remonty pustostanów i realizujemy programy pomagające osobom najbardziej potrzebującym poprawić warunki życia. W efekcie część tych środowisk traci argumenty potwierdzające potrzebę swojej aktywności. Aby uzasadnić własną obecność w debacie publicznej, muszą zwracać na siebie uwagę i wykazywać, że nadal są potrzebne – ocenił.

Zapytany, czy Marcelina Zawisza powinna czuć się współodpowiedzialna za to, co się wydarzyło, Jaśkowiak ocenił, że posłanka "ponosi współodpowiedzialność za stworzenie atmosfery, która doprowadziła do tego rodzaju działań".

Organizowała wspólnie z tymi osobami różnego rodzaju akcje i happeningi, dlatego trudno dziś całkowicie oddzielać te wydarzenia od wcześniejszej aktywności tego środowiska. Osoby zaangażowane w poprzednie akcje były dla sprawców dzisiejszego zajścia punktem odniesienia i inspiracją – powiedział prezydent Poznania.

Zawisza: Jacek Jaśkowiak z arogancją traktuje mieszkańców

Posłanka Marcelina Zawisza, komentując tę wypowiedź dla PAP, podkreśliła, że "kontrola poselska nie miała nic wspólnego z tym, co wydarzyło się dziś na sali sesyjnej". Elementem zbieżnym może być wyłącznie to, że Jacek Jaśkowiak z arogancją traktuje mieszkańców – oceniła.

Posłanka powiedziała ponadto, że Jaśkowiak musi wiedzieć, iż poseł ma prawo do kontroli poselskiej.

Prezydent miasta ma obowiązek przyjąć posła, odpowiedzieć na wszystkie pytania oraz przygotować dokumenty. W związku z tym, że tego nie zrobił, sprawa została zgłoszona do CBA i teraz CBA będzie przeglądać te dokumenty, do których nie dał mi dostępu pan prezydent. Jacek Jaśkowiak wymyśla sobie fakty i dopisuje historię. Osoby, które go zaatakowały nie były obecne podczas marcowej kontroli poselskiej. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby prezydent skoncentrował się jednak na rozwiązywaniu problemów mieszkańców Poznania – powiedziała Zawisza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj