Prawicowo-populistyczna AfD – jak podała w poniedziałek rano komisja wyborcza – zwyciężyła w wyborach do parlamentu, leżącego na wschodzie Niemiec, kraju związkowego Saksonia-Anhalt, uzyskując 43,8 proc. głosów.
Sikorski: To bardzo niepokojący sygnał
Szef MSZ ocenił w radiu VOX FM, że wynik AfD to "rzeczywiście bardzo niepokojący sygnał". Od lat ostrzegam naszych nacjonalistów, żeby uważali, czego sobie życzą, bo jak gdzie indziej wygrają nacjonaliści, to może być krucho – powiedział Sikorski. Dodał, iż problemem dla nacjonalistów jest to, że "gdy inni stają się nacjonalistami, to zamiast pokoju mamy konflikty".
Sikorski: Weidel mówi dokładnie to, co Bosak
Sikorski wymienił "nacjonalizm" i "antyeuropejskość" pytany, czy widzi podobieństwa między partią AfD a Prawem i Sprawiedliwością. Ocenił również, że współprzewodnicząca AfD Alice Weidel o Unii Europejskiej "mówi dokładnie to, co dosłownie parę dni temu mówił" jeden z liderów Konfederacji, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, że "po co ta Unia, przecież możemy mieć jednolity rynek bez Unii".
Sikorski: Tak to jest, gdy się sympatyzuje z nacjonalistami
Odnosząc się do szerokiego zakresu autonomii parlamentów krajów związkowych w Niemczech Sikorski wskazał, że władze landu muszą wyrazić zgodę np "na przemarsz zagranicznych wojsk". A więc gdyby amerykańskie, czy francuskie, czy inne wojska chciały dotrzeć do Polski, no to mamy kłopot, bo ta Saksonia jest między Berlinem a starą granicą RFN – powiedział Sikorski. No tak to jest, gdy się sympatyzuje z nacjonalistami – dodał.
Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech
Po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych w nocy z niedzieli na poniedziałek komisja wyborcza podała, że w wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła AfD, zdobywając 43,8 proc. głosów, co oznacza, że partia ta więcej niż podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat w tym landzie, gdy osiągnęła 20,8 proc.
Drugie miejsce zdobyła CDU kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Wynik jest jednak rozczarowujący dla chadeków - 17,2 proc. głosów. W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także socjaldemokratyczna SPD – 9,3 proc., Zieloni – 8,9 proc. oraz Lewica – 8,6 proc. Do końca ważyło się, czy BSW przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy. Ostatecznie skrajnie lewicowe ugrupowanie Sahry Wagenknecht zdobyło 5,3 proc. głosów.
Tym samym dwie antyestablishmentowe partie, AfD i BSW, będą miały razem w landowym parlamencie 44 mandaty, czyli większość. Partie te w Saksonii-Anhalt nie wykluczały wcześniej współpracy przy konkretnych projektach, ale formalna koalicja nie jest obecnie scenariuszem deklarowanym przez ugrupowania.
AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna i antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także "normalizację" stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream. Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt od 2023 r. jest klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne.
Tusk: Cieszyć się mogą tylko idioci albo zdrajcy
Premier Donald Tusk komentując w niedzielę, wówczas jeszcze wstępne, wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt, napisał na X, że "w Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech". "Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS" – dodał.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
