Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Ziobro tropił krakowskich prokuratorów

30 czerwca 2008, 09:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zbigniew Ziobra zbierał haki na świadków
Zbigniew Ziobra zbierał haki na świadków/Inne
Zbigniew Ziobro zbierał haki na świadków, którzy obciążali jego protegowanych krakowskich prokuratorów - twierdzi "Newsweek". Według tygodnika, szef resortu sprawiedliwości uznał, że krakowscy śledczy, którzy donieśli na jego człowieka, zawiązali spisek. Jednak kosztowne śledztwo żadnej konspiracji nie wykazało.

Trzech prokuratorów, policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - wszyscy, według "Newsweeka", tropili spisek. Cała afera zaczęła się, według tygodnika, gdy prokuratorzy poinformowali ministerstwo, że świeżo nominowany prokurator okręgowy Wacław Wiechniak miał wziąć łapówkę. Minister uznał to za prowokację.

Według "Newsweeka", krakowscy politycy PiS uznali, że prokuratorzy, którzy notatkę napisali, muszą być powiązani. Dwóch uznali za komunistów, a trzeci miał być człowiekiem Zbigniewa Wassermanna - twierdzi tygodnik. Choć w rzeczywistości prokuratorzy się nie znali, to wystarczyło - według "Newsweeka" - by wszcząć śledztwo. Pokierowali nim Robert Hernand i Robert Płoch: dwaj śledczy z darzonego przez Ziobrę szczególnym zaufaniem wydziału antymafijnego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Pomimo gigantycznych sił rzuconych na Kraków nie udaje się dowieść tezy o spisku. Nie pomagają kaskadowe przesłuchania kilkunastu krakowskich prokuratorów oraz analizy ich bilingów. Nie pomagają próby wyciągania informacji od lokalnych dziennikarzy, gorąca linia z ministerstwem oraz wzywanie funkcjonariuszy ABW, w tym Janusza Noska, dzisiejszego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego - twierdzi tygodnik.

Gdy jednak śledztwo nie potwierdziło winy Wiechniaka, Ziobro rozliczył prokuratorów. Jednego z nich przeniesiono do ministerstwa, drugiego zawieszono za to, że zbyt późno poinformował resort o zarzutach wobec Wiechniaka - komentuje "Newsweek".

Ziobro nagrodził jednak Hernanda i Płocha. Pierwszy już w styczniu 2006 r. został szefem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, drugi - jego zastępcą. Rok później obaj otrzymali kolejny awans. Dołączyli do ścisłej elity jedenastu najważniejszych śledczych w Polsce, czyli prokuratorów apelacyjnych. Płoch objął stanowisko w Rzeszowie, Hernand we Wrocławiu - i to pomimo negatywnej opinii kolegium miejscowych prokuratorów, którzy otwarcie zbuntowali się przeciw Ziobrze - twierdzi tygodnik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj