Dokładna rekonstrukcja zdarzeń: Tajna narada u prezydenta

Reklama

Niepokój Kaczyńskiego wywołały też dyskretne informacje przekazywane mu z narad w kancelarii premiera. Wynikało z nich, że ekipa Tuska traktuje sprawę tarczy głównie w kategoriach politycznego marketingu.

Dlaczego doszło do wojny polsko-polskiej o tarczę antyrakietową między rządem i prezydentem? Jakie jest tło konfliktu, o którym DZIENNIK pisał tydzień temu? Skąd się brała podejrzliwość Lecha Kaczyńskiego i wypytywanie Radka Sikorskiego o Rona Asmusa? Dziś wiadomo więcej.

Plotki o tym, że rząd Tuska dogadał się z Demokratami, były żywe w Waszyngtonie już kilka miesięcy temu. Ich bohaterami byli starzy znajomi - minister Radosław Sikorski i Ron Asmus, ekspert ds. międzynarodowych Partii Demokratycznej. W opublikowanym w zeszłym tygodniu oświadczeniu przyznaje to zresztą sam Amerykanin: "Zarówno Radek, jak i ja porozmawialiśmy z wysokimi urzędnikami amerykańskiego rządu, by wyjaśnić, że plotka nie jest prawdziwa" - napisał Asmus.

Jednak plotka musiała mocno zaniepokoić Biały Dom. W czerwcu powołał się na nią nieoczekiwanie Daniel Fried, były ambasador w Polsce i wysoki rangą urzędnik amerykańskiego Departamentu Stanu. Zrobił to w rozmowie z głównym polskim negocjatorem Witoldem Waszczykowskim.

"Jest plotka, że Sikorski dogadał się z Demokratami" - oznajmił mu i wymienił nazwisko Asmusa. Zaskoczony Waszczykowski przy najbliższej okazji zrelacjonował rozmowę Sikorskiemu. Minister kategorycznie zaprzeczył, że doszło do potajemnego porozumienia.

Sprawa była jednak poważna. 26 czerwca, gdy Waszczykowski pojechał na ostatnią turę rokowań do Ameryki, minister przesłał mu SMS-a w tej właśnie sprawie. "Witku, jeszcze raz na piśmie nie ma żadnego układu z Demokratami". Zdobyte przez nas wiadomości potwierdzają wiarygodne źródła zbliżone do MSZ i Pałacu Prezydenckiego. Spytaliśmy też amerykański Departament Stanu o to, czy faktycznie Daniel Fried odbył taką rozmowę z Waszczykowskim.

"Nic nam o tym nie wiadomo, nie będziemy tego komentowali" - odpowiedziało standardowo biuro prasowe Departamentu Stanu.

Informacja o słowach Frieda na temat Asmusa dotarła do Lecha Kaczyńskiego przynajmniej z dwóch źródeł. Wszystko wskazuje, że prezydent wiedział też o SMS-ie, który szef dyplomacji wysłał naszemu negocjatorowi. To może wyjaśniać, dlaczego 4 lipca Kaczyński tak ostro odpytywał Radosława Sikorskiego o znajomość z Asmusem. A także dlaczego podczas przesłuchania ministra był tak podejrzliwy.

Nieufność wzmagały także informacje, które dochodziły do głowy państwa z zamkniętych narad w kancelarii premiera na temat strategii negocjacyjnej w rozmowach z USA. Jedna z nich odbyła się tuż przed zakończeniem rokowań w czerwcu. Byli na niej obecni Donald Tusk i ministrowie: Radosław Sikorski, Sławomir Nowak, Tomasz Arabski i Rafał Grupiński, a także negocjator Witold Waszczykowski. Do prezydenta dotarły nieoficjalną drogą dwie informacje.

Premier Tusk miał zastanawiać się, czy Amerykanie nie mogliby znieść wiz dla Polaków w zamian za tarczę. Sławomir Nowak zaś miał powiedzieć, że fiasko negocjacji wcale nie zaszkodzi rządowi, bo ponad 50 proc. Polaków jest przeciw amerykańskiej instalacji.

Takie doniesienia wprowadziły prezydenta w konsternację, gdyż wcześniej był przekonany, że sprawa tarczy jest już właściwie załatwiona. Informował go o tym sam Waszczykowski, mówiąc, że zasadnicze kwestie zostały ustalone.