"Nie chcę nikogo pozostawiać w sferze domysłów czy złudzeń. Konstytucja, w mojej ocenie, i polskie prawo jest jednoznaczne: ja - jako premier polskiego rządu - odpowiadam za prowadzenie polityki zagranicznej, pan prezydent reprezentuje Polskę jako głowa państwa" - mówił w zeszłym roku Tusk, gdy deklarował, że Polska nie będzie blokować negocjacji Rosją z OECD.

Reklama

>>>Prezydent: Jestem zdumiony ukłonami Tuska w stronę Rosji

Lech Kaczyński był kompletnie zaskoczony nie tylko otwarciem rządu Tuska na Rosję, ale także zapowiedziami wycofania polskich wojsk z Iraku. I już wtedy prezydent o podział kompetencji zamierzał zapytać Trybunał Konstytucyjny. Jednak tego nie zrobił.

>>>Zobacz, o o co prezydent kłócił się z premierem w czasie obchodów Święta Niepodległości

Takie wypowiedzi podziałały na prezydenta jak płachta na byka. "Ten język, który jest przez Tuska używany, jest językiem, który bym określił jako wysoce niefortunny, bardzo często obraźliwy" - mówił prezydent.

>>>Prezydent: Tusk jak mówi, to obraża

Reklama

Nie oszczędził Tuskowi złośliwości nawet wtedy, gdy ten zostawał premierem. Polacy obejrzeli więc w listopadzie wyjątkowo krótką uroczystość w Pałacu Prezydenckim desygnowania Tuska na premiera.

Wkrótce potem rozpętała się burza, bo prezydentowi nie podobali się kandydaci Tuska na ministrów. Kto się nie podobał prezydentowi? "Chyba około szesnastu kandydatów" - kpił Tusk.

>>>Przeczytaj, którzy kandydaci na ministrów szczególnie nie podobali się prezydentowi

Prezydentowi nie podobał się szczególnie Radosław Sikorski. "Jeśli zostanie ministrem, to nie powołam ambasadorów, których chce Tusk" - groził prezydent Lech Kaczyński. Ale ministrami zostali ci kandydaci, których chciał premier. I już wtedy było wiadomo, że kłótni będzie dużo więcej. Zwłaszcza, że rząd planował obcięcie wydatków na Kancelarię Prezydenta.

>>>Jak prezydent i premier rozpoczęli kłótnie o wyjazdy na unijne szczyty

Prezydent z premierem kłócili się też o to, kto ma latać rządowymi samolotami, i kto ma przewodniczyć polskim delegacjom na szczytach UE - czy to w sprawie Traktatu Lizbońskiego, czy też w sprawie sytuacji w Gruzji. Obaj politycy nie mogli porozumieć się nawet, gdy Polska wchodziła do strefy Schengen. Prezydent i premier pojechali wówczas na dwie różne uroczystości.

Spory nie ustały jednak również wtedy, gdy zwyczajnie nie wypadało poświęcać się personalnym wojenkom, czyli po katastrofie samolotu CASA, w której zginęłi polscy oficerowie. Wtedy prezydent miał żal do do premiera, że nie został wystarczająco szybko poinformowany o katastrofie.