Śmiano się też z prezydenta. Bo okazało się, że Lech Kaczyński zamiast nowoczesnego iPhona, używa staromodnej nokii.

Reklama

Ale nie tylko Kaczyńscy mają czasem problem z gonieniem współczesnych technologii.

Do niedawna jeden z czołowych polityków lewicy bronił się na przykład przed autoryzowaniem wywiadów drogą elektroniczną. A to jest dziś standardem. Prosił, by teksty przesyłać mu faksem. "Bo ja na tych e-mailach nie potrafię nanosić swoich poprawek" - tłumaczył.

Ostatnio przyłapałam jednego z polityków lewicy na innym kłopocie. Zadzwoniłam, jak zawsze, po kilka nieoficjalnych informacji. Mój rozmówca nie miał jednak nastroju na pogawędki. "Ja nie mogę teraz rozmawiać! Bo muszę wydostać się z podziemnego garażu" - mówił podniesionym głosem. Aż wreszcie krzyknął: "Jak ja mam się stąd wydostać?! Ja się zabiję!"

"Niech się pan nie zabija. Spokojnie. Co się dzieje?" - dopytuję. "Bo ten automat nie chce przyjąć banknotu!" - odpowiada mocno podirytowany polityk. "Niech pan spróbuje go wyprostować..." - próbuję radzić, jak mogę. Po chwili słyszę: "Wreszcie... I wydał resztę."