"Kup <Wprost> :)" - takie SMS-y od rana przesyłali sobie działacze Sojuszu. "Ja p..." - tak zareagował jeden z nich, kiedy ujrzał okładkę tygodnika a na niej Olejniczaka w nowej odsłonie.

Szok był spory. Cześć kolegów Olejniczaka uznała, że był to strzał w dziesiątkę. Niektórzy patrzą dziś na niego z zazdrością. "Może niech pan zrobi sobie sesje u nas?" - pytam zaczepnie jednego z polityków Sojuszu. "Ale ja nie mam czego pokazać" - odpowiedział z lekkim żalem mój rozmówca. Ale w szeregach partii pojawiła się też krytyka: że poważnemu politykowi to nie wypada.

Politycy Sojuszu zastanawiają się także nad czymś innym: czy Olejniczak rzeczywiście ma aż tak porośnięty tors, czy to tylko sztuczka komputerowa. "Podrasowali mu ten zarost. "Photoshop był grany. Bo on nie jest aż tak owłosiony" - mówi z przekonaniem jeden z polityków. A inny po namyśle dodaje: "Hmm... A może tylko przyciemnili mu te włosy?".