Dziennik Gazeta Prawana logo

Palikot mówi co chce, a nie to, co powinien

2 czerwca 2009, 00:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Palikot mówi co chce, a nie to, co powinien
Inne
Janusz Palikot nie przedstawił premierowi kluczowych dokumentów związanych ze swymi zagranicznymi pożyczkami z anonimowych źródeł. Przyznał to wczoraj sam - na konferencji prasowej. Groził za to DZIENNIKOWI: sądem, prokuraturą i pozwem na 10 milionów złotych. Ci, którzy oczekiwali od niego odpowiedzi na konkretne pytania, znowu ich nie dostali.

>>>Zobacz, za co pozywa nas Palikot

Od kilku dni, podając kolejne fakty, piszemy w DZIENNIKU, że Palikot dostaje pożyczki z anonimowych firm zagranicznych. W weekend Palikot tłumaczył się premierowi, wczoraj zwołał konferencję, aby odeprzeć zarzuty o niejasnościach w swoich finansach. Niczego nie wyjaśnił. Po pytaniach dziennikarzy o szczegóły pożyczek poseł PO zaczął się zacinać.

>>>Chętnie spotkamy się z Palikotem w sądzie

Okazało się np., że dokumenty, które przekazał szefowi rządu, są kompletnie niezwiązane z opisaną przez DZIENNIK sprawą pożyczek. "Kiedy te dokumenty trafią do premiera?" - naciskali reporterzy. "W najbliższych dniach" - odparł wyraźnie zbity z tropu polityk. Przy sprawie pożyczek Palikot się pogubił. Od soboty lansował taką tezę: gdy sprzedawałem swoje firmy, umawiałem się, że oprócz ceny będę brał też pożyczki. W sobotę podał, że tak właśnie zrobił przy sprzedaży Towarzystwa Inwestycyjnego Janusza Palikota. Palikot zbył je w 2007 roku luksemburskiej spółce CEPI. I zaraz potem zaczął dostawać z CEPI wielomilionowe pożyczki.

Jak wytłumaczył to wczoraj na konferencji? Zawile wyjaśniał, że chodzi o inną umowę, gdy CEPI była sprzedawana do anonimowej spółki Hydrativa na Cyprze. Tyle że sprzedaż CEPI na Cypr miała miejsce w 2008 roku, a pożyczki Janusz Palikot dostawał z CEPI w roku 2007.

>>> Milionowe pożyczki? Palikot niczego nie wyjaśnił

. CEPI, by pożyczać posłowi, sama zdobywała pieniądze od cypryjskiej spółki Decleora. Kto za nią stoi? Polityk nie dał odpowiedzi. Dziennikarze chcieli wiedzieć, czy reguła "cena plus gwarancje pożyczek" była zastosowana przy sprzedaży Polmosu przez Palikota. W blogu poseł napisał, że tak właśnie było.

Polityk wczoraj machał umową przed oczami reporterów, ale nie chciał jej pokazać. Padły też pytania, jak to się stało, że oficjalny majątek parlamentarzysty skurczył się w ostatnich latach z ponad 300, jak szacowano w rankingu "Wprost", do kilkudziesięciu milionów złotych. Polityk stwierdził, że kwestionował ranking tygodnika i wysyłał w tej sprawie sprostowania do redakcji. Maciej Łuczak, prawnik od lat pracujący dla "Wprost", zaprzeczył jednak, by Palikot przesyłał jakiekolwiek sprostowania do tego zestawienia. Dziennikarze spytali wczoraj premiera, czy zamierza wyrzucić Palikota z Platformy. "Na razie nie przewiduję tego typu ruchu" - powiedział Tusk.

>>> Palikot wstrząśnięty, bo Polacy go nie lubią

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj