Jedną z największych sal w Sejmie szczelnie wypełniło ponad 70 posłów, kilkunastu przedstawicieli administracji rządowej, organizacji przedsiębiorców i związkowców.
>>>Solidarność pozwała Tuska za kłamstwo
"Zgodziliśmy się na wiele ustępstw, bo w czasie kryzysu chcemy stabilizacji zatrudnienia. Ale to, co przedstawia nam rząd, jest parodią stabilizacji" - grzmiał Janusz Łaznowski z NSZZ "Solidarność”. Pretensje do związków mieli pracodawcy. - atakował przedstawiciel Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
" Między innymi dlatego, że rozszerzył możliwość uelastyczniania czasu pracy na wszystkie przedsiębiorstwa, a nie tylko te dotknięte kryzysem. Związkowcy oczekiwali też wprowadzenia zasady, że po 24 miesiącach każda umowa o pracę zawarta na czas określony zostanie zmieniona w umowę stałą.
Zdaniem związkowców obecne propozycje jeszcze bardziej pogarszają sytuację pracowników niemających stałego zatrudnienia. Pracodawcy obawiają się zaś, że związkowcy przy wsparciu prezydenta zablokują cały pakiet.
Wczoraj rząd stanął po stronie pracodawców. - oświadczyła na samym początku obrad wiceminister pracy Czesława Ostrowska. A posłowie koalicji PO-PSL zgodnie z jej wytycznymi głosowali przeciw wszystkim poprawkom zgłaszanym przez Przemysława Gosiewskiego (PiS) i Marka Wikińskiego (Lewica) w imieniu związków.
- mówił DZIENNIKOWI po zakończeniu obrad połączonych komisji Jerzy Langer, wiceszef "Solidarności".
Kilka dni temu Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" zapowiedziała, że jeśli parlament nie przyjmie ich propozycji, to związek z innymi centralami rozważy zawieszenie udziału swoich przedstawicieli w wojewódzkich komisjach dialogu społecznego i Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych i jej zespołów branżowych. - powiedział nam Jerzy Langer.
Dlaczego związkowcy mieliby się zdecydować na tak drastyczny krok? Przecież pakiet antykryzysowy uzgadniany był w drodze kompromisu. Ostateczny kształt pakietu antykryzysowego ogłaszał premier w towarzystwie przedstawicieli wszystkich stron. I wychwalał zdolność do kompromisu obu stron. Ten jednak po posiedzeniu komisji stał się nieaktualny.