Minister swoją decyzję ogłosił na konferencji prasowej. Według informacji DZIENNIKA już we wtorek takie rozwiązanie poparł premier Donald Tusk. - mówi członek rządu, który uczestniczył w tym spotkaniu. Dodaje on, że Platforma Obywatelska chce koniecznie pokazać opinii publicznej, że robi coś konkretnego w sprawie bałaganu na Woronicza.
>>>Siwek czy Farfał? Spór o TVP rozsądzi KRS
Uzasadniając swoją decyzję, . Zdaniem ministra telewizja będzie musiała zapłacić kilkanaście milionów złotych zaległego podatku. TVP podała jednak, że chodzi o sumę niespełna 894 tys. zł.
Minister dodał, że jest gotowy rekomendować sądowi konkretne osoby na to stanowisko. - mówił minister. Kto? Na to pytanie nie ma odpowiedzi.
Wniosek trafił do sądu rodzinnego, bo kuratorów wyznacza właśnie ta instytucja.
Jak poinformowano nas w biurze prasowym Sądu Okręgowego w Warszawie, niewykluczone, że decyzja zapadnie już w czwartek.
Czas ma tu kluczowe znaczenie. Ponieważ KRRiT miała zaplanowany wybór nowej rady nadzorczej. Jednak się to nie stało. A przewodniczący rady Witold Kołodziejski komentował - .
Na razie jednak minister nie ma takiego zamiaru. Aleksander Grad powiedział, że w tej sprawie będzie konsultował się z przedstawicielami środowisk twórczych.
Zamieszanie wokół telewizji publicznej nie przeszkadza Piotrowi Farfałowi w podejmowaniu kolejnych decyzji personalnych. Odwołał dyrektora TVP 2 Wojciecha Pawlaka. Nie podano przyczyny tej decyzji. , a to oznacza, że jego zwolnienie będzie się wiązało prawdopodobnie z wypłatą wielotysięcznej odprawy.
Decyzja ministra skarbu o wprowadzeniu kuratora na Woronicza wzbudziła duże emocje. Krytyki nie szczędził ministrowi nawet koalicjant, który wyraźnie nie popiera w tej sprawie Platformy.
Ale minister przedstawia poważne argumenty: brak rady nadzorczej i niejasność we władzach TVP. Dziś bowiem nikt nie potrafi powiedzieć, czy na Woronicza rządzi Piotr Farfał, czy Sławomir Siwek. - mówił minister.
Aleksander Grad skupił się także na finansach spółki. Pod koniec czerwca trafił na jego biurko raport z kontroli finansowej na Woronicza. "To, co można wyczytać w tym dokumencie, jest druzgocące" - argumentował Grad. Według niego raport wskazuje, że w spółce wydawano pieniądze niezgodnie z prawem i zaniżano zysk, by płacić niższe podatki.
Jednak te argumenty nie przekonują prawie nikogo, nawet koalicjanta, że kurator jest potrzebny. Wydawałoby się, że wystarczy że Sejm i Senat odrzuci sprawozdanie KRRiT, nie sądzę, żeby prezydent miał inne zdanie" - mówił wicepremier Waldemar Pawlak. Dodał, że można w cywilizowany sposób, bez szukania wytrycha i dziwnych ćwiczeń, zmienić władze w TVP.
Ministrowi wypominana jest sytuacja sprzed kilku miesięcy w Polskim Radiu. Tam pół roku nie funkcjonowała rada nadzorcza i dopiero po takim czasie Aleksander Grad zwrócił się do sądu o ustanowienie kuratora. Gdy radę uzupełniono, minister natychmiast swój wniosek z sądu wycofał. "A teraz rady nie ma od kilku dni, a minister już interweniuje. To przedwczesny i niepotrzebny krok" - mówi DZIENNIKOWI prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca, autor pierwotnego projektu ustawy medialnej. "To kompromitujące jak na tak duży kraj UE" - dodaje.
Opozycja twardo potępia ministra Grada i rząd. - pyta Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD. "Absolutnie czeski film: nikt nic nie wie. Co zrobi sąd w tej sprawie" - nie wiem. Co zrobi sąd w sprawie wniosku o kuratora - nie wiem. Co zrobi KRRiT - też nie wiem - punktował Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu z SLD.
PiS mówi jeszcze ostrzej. Rzecznik klubu partii Jarosława Kaczyńskiego oglądał w Sejmie poranną konferencję Aleksandra Grada i na bieżąco komentował decyzję rządu. "Za każdym razem jak go widzę, to spodziewam się, że wymyśli kolejny kruczek prawny, żeby porządku w mediach publicznych nie było" - ocenił Mariusz Błaszczak.
"PiS goni w piętkę. Cokolwiek robimy, to źle. Jak nic nie robimy - też źle - mówił Stefan Niesiołowski. Zdaniem wicemarszałka ustanowienie kuratora w telewizji publicznej to jedyne dobre wyjście z sytuacji. "Ministrowi Gradowi zależy na tym, żeby wreszcie uporządkować ten bałagan i przerwać ten chocholi taniec. Mamy nadzieję, że jego działania przyniosą skutek" - dodał Paweł Graś, rzecznik rządu.