Część polityków Prawa i Sprawiedliwości jest zaskoczona, że Lech Kaczyński zanim ogłosił swoją decyzję w sprawie ustawy medialnej, nie czekał na gwarancje podtrzymania weta ze strony SLD. - tłumaczy nam jeden z prominentnych polityków PiS.
Innego zdania są politycy tej partii związani z Pałacem Prezydenckim. "Wysłanie ustawy do Trybunału nie miałoby sensu. Zakwestionowałby co najwyżej jakieś dwa artykuły i ustawa weszłaby w życie. I to szybko, bo mieliśmy nieoficjalne informacje, że TK sprawę rozpatrzy najdalej w ciągu kilku tygodni" - przekonuje osoba związana z Lechem Kaczyński. A to, że rozmów z lewicą nie było przed ogłoszeniem decyzji, nie oznacza wcale, że takie nie odbywają się w tej chwili. - mówi nasz informator. Pytany o to, co leży na stole, odpowiada krótko - "Jedna i druga strona proponuje to samo: miejsca w KRRiT i radzie nadzorczej TVP".
Grzegorz Napieralski w rozmowie z DZIENNIKIEM zaprzecza jednak, że na temat przyszłości ustawy medialnej rozmawia z kimkolwiek. Nie chce się też do tego przyznać PO. Jednak osoby z kierownictwa Platformy mówią wprost - .
p
Nie ma jeszcze takiej decyzji.
To decyzja całej partii, a nie tylko moja, więc nie mogę w tej chwili nic więcej powiedzieć.
Na razie nikt z nami nie rozmawiał. Ja liczę przede wszystkim na rozmowę z twórcami, liczę na autorytety i ich radę w tej sprawie. Chce tych ludzi zaprosić na posiedzenie klubu i wsłuchać
się w to, co mają do powiedzenia na temat tej ustawy.
Ja znam ich stanowisko, chcę, by poznał je też klub i zarząd partii.
Nie odpowiem dziś na to pytanie.
Mam, ale to tajemnica.
Jeszcze nie. Oczywiście, jeśli pan prezydent mnie zaprosi, to jestem gotów na takie spotkania.
My jesteśmy formacją polityczną, która na tę sprawę patrzy w kontekście ratowania mediów publicznych, a nie obsadzania stanowisk.
Mnie interesują media publiczne i to, by one funkcjonowały bez pana Farfała i nie pod rządami polityków, którzy chcą doprowadzić do ich zniszczenia.
Ja przede wszystkim chciałbym, żeby we władzach TVP i Polskiego Radia zasiedli ludzie kompetentni, a nie politycy.
Ale my chcieliśmy naprawdę tak zrobić, to PO tego nie chciała.
Tak.
Nie pisze dzisiaj żadnych scenariuszy, bo ten ostateczny napisze klub parlamentarny i działacze mojej partii.
Rzeczywiście tak mówi bardzo wielu działaczy SLD, dlatego, że PO zachowała się nie fair. A Donald Tusk okazał się człowiekiem bez żadnych zasad. Jego arogancja i buta pokazały, że nie
obchodzą go inni, stąd to przekonanie, o którym pan mówi, praktycznie w całym Sojuszu. Ale emocje nie mogą być naszym doradcą w czasie podejmowania tej decyzji.
Jest to bardzo ciężkie.
Bardzo bardzo ciężkie.
*Grzegorz Napieralski, szef SLD