To skutek niespodziewanego podpisania przez prezydenta ustawy koszykowej. Każde z nich będzie zawierało listę metod leczenia, jakie państwo zapewnia swoim obywatelom w poszczególnych dziedzinach, jak pediatria czy kardiologia. Specjaliści - pozycja po pozycji - przeglądają teraz kilkadziesiąt tysięcy procedur medycznych.
>>>Zaskoczenie. Prezydent podpisał ustawę
Wyjściowo w koszyku ma się znaleźć wszystko co do tej pory. Ale niemal od razu zaczną się prace nad jego nowelizacją, czyli wykreślaniem niektórych procedur. Których? - uspokaja wiceminister zdrowia Jakub Szulc. "Jeżeli jednak ktoś wynajdzie nową, bardziej skuteczną metodę wycinania tego wyrostka, to stara zostanie zastąpiona tą nową" - mówi.
Szulc przekonuje, że w ogólnym rozrachunku koszyk raczej będzie się rozszerzał, niż kurczył, ze względu na nowe metody leczenia. Na pewno jednak nie aż tak, by znalazło się w nim in vitro. Z tym będzie trzeba poczekać do ustawy regulującej zasady wykonywania tej metody. - będzie bezpłatne tak jak obecnie, tylko przy wskazaniach medycznych.
Mimo wszystko pacjentom ma być lepiej - zapewnia minister Ewa Kopacz. Jakim sposobem? "W tej chwili decyzje o tym, co się pacjentom należy, zapadają w zaciszu gabinetów NFZ. Od widzimisię prezesa funduszu zależy, czy dane świadczenie w koszyku jest, czy nie. Z jednej strony instytucja ta ustala zasady płacenia za leczenie, z drugiej jest płatnikiem, a z trzeciej organem kontrolnym. To nie jest optymalny proces" - wyjaśnia Szulc.
>>>Tak zmieni się polska służba zdrowia
Dzięki koszykowi decyzje mają być bardziej racjonalne. "Na przykład Wcześniej było odwrotnie" - mówi Szulc.
A jak te zapowiedzi przyjmują dyrektorzy szpitali? Krzysztof Bestwina ze szpitala w Turku obawia się, że teraz promowane będą metody leczenia wymagające kosztownego sprzętu: "Jeśli coś się sprawdziło, to po co z tego rezygnować na rzecz metod mało sprawdzonych?"
I zwraca uwagę, że NFZ uśrednił ceny leczenia danego schorzenia i szpitale przestawiły się na metody tańsze, niekoniecznie nowoczesne. "Ktoś to zauważył i próbuje wycofać się z błędu" - dodaje.
Plany resortu chwali opozycja, choć wątpi w realizację. Zmiany będą więc śladowe, o znaczeniu PR-owym" - mówi Bolesław Piecha z PiS.