Minister poleci do USA już w październiku. Chce zmusić Amerykanów, by wreszcie zajęli się polskim wnioskiem o ekstradycję Mazura. Nie może się na to doczekać już od blisko dwóch lat. USA nawet nie ruszyły sprawy. Na co liczy minister? Na niewiele. "Nie ma pewności powodzenia naszej misji" - przyznaje minister. Jak do tej pory jego najmocniejszym argumentem i dowodem były zeznania płatnego mordercy Artura Z., któremu Mazur składał ofertę przyjęcia zlecenia na komendanta głównego policji Marka Papałę. Artur Z. jednak odmówił. Ale później o wszystkim opowiedział policji - pisze DZIENNIK.
Jednak - według DZIENNIKA - Ziobro ma nową kartę przetargową. Ponoć słowa Artura Z. potwierdził jeden z wpływowych gangsterów mafii pruszkowskiej. I właśnie tym materiałem Ziobro chce przekonać Amerykanów do ekstradycji biznesmena. A ci są niesłychanie oporni. Po pierwsze dlatego, że Mazur ma amerykańskie obywatelstwo. Ale na tym nie koniec. Parasol nad biznesmenem rozkłada jego współpraca z amerykańskimi służbami specjalnymi. "Wasze dowody są niewiele warte. I to jest powodem wstrzymywania ekstradycji, a nie współpraca" - zżymał się jednak ostatnio jeden z funkcjonariuszy amerykańskich służb.
Czy ministrowi Ziobro się uda? "Liczymy na to. Bo to misja ostatniej szansy..." - mówi DZIENNIKOWI jeden z policjantów.