"Pewne elementy propozycji Platformy Obywatelskiej witamy z zadowoleniem i nadzieją, że obniży to poziom konfliktu politycznego" - powiedział wicepremier Dorn. Jak wyjaśnił, to dobrze, że PO nie krytykuje już budżetu.
Ale PiS nie ma zamiaru kończyć kadencji tego Sejmu. "Nie może być mowy o wcześniejszych wyborach. Tę propozycję Platformy odrzucamy" - uciął Dorn.
Zaś premier niewiele miał do dodania, bo - jak powiedział - stanowisko partii "zostało dziś przez jego współpracowników przedstawione, w związku z tym nie ma sensu go powtarzać". Choć dodał, że propozycja Platformy to przerwanie "wojny niezwykle niszczącej", którą traktuje poważnie i nie zamyka się na rozmowy.
"Z przykrością przyjmujemy odpowiedź Prawa i Sprawiedliwości" - mówił potem wyraźnie rozgoryczony Bronisław Komorowski (PO). "Co jeszcze musi się stać, żeby PiS zrezygnowało z ludzi, którzy szkodzą Polsce?" - pytał.
Komorowski nie chciał powiedzieć, czy w tej sytuacji Platforma zablokuje przyjęcie ustawy budżetowej. "Problemem nie jest budżet. Problemem jest afera w polskim rządzie" - odparł.
Dziś rano Donald Tusk zaoferował PiS-owi poparcie rządu, ale w zamian za wyrzucenie koalicjantów. "Przegłosujemy budżet i inne ważne ustawy, jeśli z rządu znikną wicepremierzy Giertych i Lepper, a nowe wybory będą na wiosnę" - mówił lider PO. Platforma w pakiecie ofert dla PiS zaproponowała także zmianę konstytucji tak, by osoby skazane nie mogły dostać się do Sejmu. To miał być skuteczny sposób na zamknięcie Samoobronie drogi do władzy. "Polska nie zasłużyła na rządy takich ludzi, jak Łyżwiński i Lepper" - apelował do władz PiS Tusk.