Dziennik Gazeta Prawana logo

Platforma kusi Marcinkiewicza

12 października 2007, 14:44
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kazimierz Marcinkiewicz może przejść do PO - sugeruje Bronisław Komorowski. "Nie ma między nami gigantycznego dystansu ideowego i programowego" - przekonuje w rozmowie z DZIENNIKIEM. Nadzieje te rozwiewa Przemysław Gosiewski: "Marcinkiewicz nigdzie się nie wybiera".
Komorowski zapewnia też, że na bliską współpracę z PO mogą liczyć też inni politycy PiS, tacy jak Kazimierz Ujazdowski i szef MON Radosław Sikorski. Ta deklaracja mocno oburzyła PiS. "Jakiś polityk powiedział coś, co mu ślina na język przyniosła i tworzy się problem polityczny, że pan Marcinkiewicz ma kłopoty w PiS. A on nie ma takich problemów" - denerwuje się minister Przemysław Gosiewski. I sugeruje, że problemy z funkcjonowaniem we własnym środowisku mają niektórzy posłowie PO z Janem Rokitą na czele. "Jeśli jest grupa posłów zainteresowanych pracą rządu, to my oczywiście jesteśmy otwarci" - mówi DZIENNIKOWI minister. Ale o składaniu żadnych ofert oficjalnie nie ma mowy.

Anna Wojciechowska: Zadeklarował pan, że już dziś może pan zaproponować Kazimierzowi Marcinkiewiczowi miejsce w Platformie. To jak brzmi konkretnie oferta?
Bronisław Komorowski: Nie należy tego rozumieć jako oferty.

A jak można inaczej?
Tylko tyle że gdyby Marcinkiewicz chciał, to ja osobiście chętnie przywitałbym go w Platformie. Trzeba zapytać Marcinkiewicza, czy chce.

Myśli Pan, że jemu naprawdę bliżej do Platformy niż do PiS?
Chodzi o to, że on ma kłopoty w PiS.

I Platforma Pana słowami wyciąga do niego pomocną dłoń?
Nie. To nie była oferta. To stwierdzenie faktu. Wszystko wskazuje na to, że Marcinkiewicz dostanie od PiS tylko funkcję ministra. Być tylko ministrem, nawet nie wicepremierem we własnym rządzie, który się stworzyło, to mało komfortowe rozwiązanie. Dlatego sądzę, że Marcinkiewiczowi będzie trudno przyjąć tę propozycję.

Będzie jakieś podejście Platformy pod Marcinkiewicza?
Nie zamierzamy pogłębiać jego kłopotów. Ale mogę stwierdzić, że nie ma między nami gigantycznego dystansu ani ideowego, ani programowego, podczas gdy on ma kłopoty z własnym środowiskiem.

Może byłoby mu łatwiej, gdyby usłyszał od was coś więcej niż taką deklarację?
Nie. W takiej sytuacji to byłaby dla niego nie pomoc, a duże ryzyko. Ta oferta stawiałaby go w dwuznacznej sytuacji. Wystarczy, że PiS go tak ustawił.

Ale gdyby Marcinkiewicz sam przyszedł...
To na pewno byśmy rozmawiali.

PiS nie potrafi wykorzystać popularności Marcinkiewicza?
PiS chce wykorzystać jego osobistą popularność, ale jednocześnie w taki sposób, aby jak najmniej mu za nią dać. PiS nie jest zainteresowane w budowaniu rzeczywistego wpływu politycznego Marcinkiewicza, bo jest postrzegany jako potencjalny konkurent dla Jarosława Kaczyńskiego.

A Platforma potrafiłaby go dobrze wykorzystać?
Tego nie wiem.

Chyba nie o każdym polityku, który ma kłopoty we własnej partii, powiedziałby pan publicznie: widziałbym go w Platformie?
Z pewnością. Ale z Marcinkiewiczem tak jest. Jak będzie miał kłopoty Kazimierz Ujazdowski, to też tak będę mógł powiedzieć, bo znam jego poglądy. Podobnie w przypadku ministra Sikorskiego czy szefa komisji spraw zagranicznych Pawła Zalewskiego. Ich po prostu dobrze znam.

A Jacek Kurski?
To nigdy bym tak nie powiedział, choćby mnie ktoś chciał nożem kroić.

A Przemysław Gosiewski?
On nigdy nie będzie miał kłopotów, jest za blisko Jarosława Kaczyńskiego.

Kłopoty może mieć Marek Kuchciński. Posłowie PiS nie przepadają za nim.
To są raczej kłopoty wewnątrz kamarylii dworskiej.



Marcinkiewicz nie przejdzie do Platformy

Anna Wojciechowska: Bronisław Komorowski mówi, że chętnie przywitałby Kazimierza Marcinkiewicza w Platformie. Co Pan na to?
Przemysław Gosiewski: To zwykłe działanie, które ma służyć zamąceniu sytuacji. Kazimierz Marcinkiewicz nie wybiera się do Platformy.

Ale podobno ma kłopoty w PiS i stąd taka deklaracja.
Pierwsze słyszę o kłopotach. Nie wiem, jakiego charakteru miałyby one być.

Oferujecie byłemu premierowi podobno tylko tekę ministra. To mało komfortowe dla niego.
Myślę, że pan Kazimierz Marcinkiewicz i pan premier najlepiej się w tej sprawie wypowiadają. Mówią o chęci współpracy. A Pan Komorowski bawi się w typową manipulację.

Sugeruje pan, że Komorowski tak naprawdę nie chciałby Marcinkiewicza w Platformie?
Może by chciał, ale nie wiem, czy Marcinkiewicz by chciał. Wszystko wskazuje, że chciałby być w PiS.

A pan nie widziałby szansy na współpracę w ramach PiS z kimś z Platformy?
Z bardzo dużą grupą ludzi.

Jakieś nazwisko?
Jan Maria Rokita.

Dlatego, że jest w trudnej sytuacji w Platformie?
Nie wiem, w jakiej sytuacji jest pan Rokita. Wiem tylko tyle, że podobnie jak grupa posłów w PO, jest w podwójnej opozycji: wobec PiS i wobec własnego kierownictwa. Ale czy to jest dla niego trudna sytuacja? Nie wiem.

I wy byście ich przyjęli?
To zależy od bezpośrednich rozmów, ale jeśli jest grupa posłów zainteresowanych pracą rządu, to my oczywiście jesteśmy otwarci.

Podobnie myśli Bronisław Komorowski. Zadeklarował, że Marcinkiewicz mógłby być w Platformie, bo zna jego poglądy i uważa, że ma kłopoty w PiS.
Ale jakie kłopoty?! Pani dzwoni do mnie, bo jakiś polityk powiedział coś, co mu ślina na język przyniosła. I tworzy się problem polityczny, że pan Marcinkiewcz ma kłopoty w PiS-ie. Nie ma.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj