Dziennik Gazeta Prawana logo

Mocny komentarz z Niemiec o porażce Orbana. "Upadł Disneyland światowej prawicy"

dzisiaj, 12:24
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Viktor Orban
Viktor Orban/East News
"Upadł Disneyland światowej prawicy" – pisze "Die Zeit". Porażka Viktora Orbana w wyborach parlamentarnych na Węgrzech pokazuje, że zwrot ku populistycznej prawicy na świecie, oparty na sojuszu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, może zostać powstrzymany, a liberałowie nie stoją na straconej pozycji – spostrzega niemiecki tygodnik.

Orban nie jest jedynym przegranym węgierskich wyborów. Są nimi także przywódca Rosji Władimir Putin, przywódca Chin Xi Jinping, a przede wszystkim Donald Trump, mimo że zrobili wszystko możliwe, by "ich człowiek" zachował na Węgrzech stanowisko premiera – ocenia gazeta w najnowszym wydaniu.

Budapeszt "Disneylandem światowej prawicy"

Dla protrumpowskiego ruchu MAGA, ale też dla liderek europejskiej skrajnej prawicy – Marine Le Pen we Francji, Alice Weidel w Niemczech i Giorgii Meloni we Włoszech – Budapeszt był "celem pielgrzymek, Disneylandem i laboratorium wartości międzynarodowej nowej prawicy". Był "biały, narodowy, chrześcijański, przyjazny rodzinom i antyliberalny".

Autorka komentarza przytacza opinię telewizyjnej gwiazdy MAGA Tuckera Carlsona, który w 2021 r. w Budapeszcie chwalił Węgry Orbana jako "dowód na to, że antyliberalny, antyprogresywny rząd może stworzyć socjalną spójność".

Węgry najbardziej skorumpowanym krajem UE

Pięć lat później przyrost naturalny w kraju szoruje po dnie, Węgry są biedne i są najbardziej skorumpowanym krajem UE, a ujawniona przez media rozmowa telefoniczna Orbana z Putinem pokazuje, w jakim stanie jest węgierska suwerenność.

Wniosek jest jasny – pisze "Die Zeit". Jeżeli ktoś taki jak Orban może stracić władzę, mimo że kontrolował prawie wszystkie media, stowarzyszenia, uniwersytety i stworzył ordynację wyborczą korzystną dla swojej partii, a ponadto był popierany przez Trumpa, Putina, Xi i premiera Izraela Benjamina Netanjahu, to inni też mogą tego dokonać – podkreśla.

Upadek liberałów jednak nieprzesądzony

"Die Zeit" zwraca uwagę, że aż do niedzieli wśród liberałów w Europie dominowała "pełna rezygnacji pewność", że światowy zwrot na prawo jest nie do powstrzymania. Od Wielkiej Brytanii przez Francję aż do Polski i Niemiec powstało wrażenie, że upadek liberałów jest przesądzony.

Liberalni myśliciele zalecali, by "nie wychylać się i przezimować". W czasach rewolucji liberałowie mają za zadanie przeżyć – pisał o epoce postliberalizmu znany politolog Ivan Krastev. Wielu liberałów i konserwatystów miało wrażenie, że to oni dostarczyli prawicy argumentów na rzecz ich sukcesu.

Kanadyjski autor i historyk Michael Ignatieff tłumaczył, że począwszy od kryzysu naftowego w latach 70. między akademicką elitą i gorzej wykształconymi warstwami ludności, których miejsca pracy wywędrowały za ocean, zaczęła powstawać przepaść. Nam powodziło się dobrze, ale wielu ludziom było źle – cytuje Ignatieffa "Die Zeit".

"Prawicowo-autorytarny blichtr traci blask"

Teraz "prawicowo-autorytarny blichtr traci blask" – pisze Lau. Przywódcom, którzy wybierają Trumpa na sojusznika, grozi wyborcza porażka. W Kanadzie i Australii wygrały "skazane na śmierć" liberalne demokracje, ponieważ postawiły się prezydentowi USA. W ich ślady poszły Norwegia i Holandia.

Europejskie polityczki, takie jak Weidel i Meloni, idące dotąd ramię w ramię z Trumpem, próbują w szybkim tempie zdystansować się od niego. Wizyta wiceprezydenta USA J.D. Vance'a w Budapeszcie prawdopodobnie kosztowała Orbana wiele głosów. W sporze o Grenlandię Europejczycy nie odpuścili – i wygrali – wymienia "Die Zeit".

Co różni Magyara od Orbana?

Przykład Węgier pokazuje, że skuteczną odpowiedzią na skrajną prawicę wcale nie musi być lewica. Magyar wygrał, ponieważ był konserwatystą, który szerokim łukiem omija parady równości i ma krytyczny stosunek do migracji. Nowoczesny konserwatyzm wysoko ceni równowagę władz, prawo, przyzwoitość i właściwe wydawanie pieniędzy z podatków. To różni konserwatystę Magyara od prawicowo-autorytarnego Orbana – czytamy w "Die Zeit".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj