Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy mówią twardo: Nie oddamy naszej ziemi

12 października 2007, 14:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dwaj biznesmeni z Poznania Piotr Nowakowski i Piotr Olewiński opowiadają "Faktowi", że przekonali się, jak nikczemni są członkowie Powiernictwa Pruskiego. Udawali przyjaciół, a potem zażądali zwrotu majątku. W podobnej sytaucji jest wielu Polaków.

Polacy w 1995 roku kupili dawny PGR w Mierzęcinie koło Gorzowa, na terenie którego stał zrujnowany pałacyk, należący przed wojną do niemieckiej rodziny von Waldow. Chcieli wyremontować budynek i uczynić z niego symbol pojednania między Polakami i Niemcami. Aby odtworzyć detale architektoniczne pałacyku, podjęli trud odnalezienia von Waldowów.

"Mieliśmy szczęście, a przynajmniej tak się nam wtedy wydawało, bo pewnego dnia spotkaliśmy w okolicy Aleksandra von Waldow" - wspomina Piotr Nowakowski. "To był taki przemiły starszy pan. Przedstawił się nam oczywiście jako członek rodziny dawnych właścicieli".

Gdy von Waldow dowiedział się, że Polacy chcą odbudować pałacyk, nie posiadał się ze szczęścia. Okazało się, że staruszek jest architektem, więc tym bardziej ochoczo włączył się do prac przy renowacji pałacu. Oczywiście nie łożył na remont ani złotówki. Wszystko finansowali Nowakowski i Olewiński. Remont ukończono w 2001 roku. Dzięki Polakom pałacyk znów stał się architektoniczną perełką. Podczas jego otwarcia zorganizowano uroczysty zjazd rodziny von Waldowów. Wdzięczny Aleksander wręczył polskim biznesmenom paterę z napisem "Panie obdarz nas pokojem", która miała symbolizować pokój między Polakami i Niemcami. A jak było naprawdę?

"Okazało się, że dwa tygodnie przed otwarciem pałacu Aleksander von Waldow wygłosił w Austrii mowę o konieczności powstania Centropy. Miał to być twór z połączonych ziem Polski, Rosji i Litwy na którym bez żadnych przeszkód mogliby osiedlać się Niemcy, a inne narody żyć tylko, jeśli Niemcy ich nie wyrzucą" - opowiada wstrząśnięty Piotr Nowakowski. "Dowiedzieliśmy się też, że Aleksander von Waldow jest jednym z założycieli i prezesów Powiernictwa Pruskiego, które chce odebrania Polakom nieruchomości. Polacy przestali zapraszać von Waldowów do Mierzęcina. Dziś boją się, że Powiernictwo Pruskie będzie się starało odebrać im pałacyk, który wyremontowali za grube miliony złotych".

Pełen obaw jest też Mieczysław Nojman. Przeżył piekło wojny, a jako 23-letni młodzieniec musiał uciekać przed Armią Czerwoną ze Wschodu. Jego rodzina zostawiła w 1939 roku cały swój majątek pod Wilnem. Po wojnie osiedli w Szczecinie.

"Nigdy nie myślałem nawet o tym, by starać się o zwrot naszego majątku na Wschodzie" - mówi Mieczysław Nojman. "Tłumaczyłem sobie, że tak potoczyły się losy świata, że tamtego już nie odzyskam. Dostałem za to mieszkanie w Szczecinie, które kiedyś należało do rodziny niemieckiej.

Pan Mieczysław ma duże, 90-metrowe mieszkanie w centrum miasta i działkę 2,5 hektara na peryferiach Szczecina. Bardzo się boi, że Powiernictwo Pruskie wyciągnie łapska po jego dzisiejszy majątek. "Ułożyłem tu sobie życie, moje dzieci i wnuki też. Nie wyobrażam sobie, bym miał to teraz stracić. Powiernictwo też powinno zrozumieć, tak jak ja, że tamte czasy już nie wrócą" - dodaje pan Mieczysław.


Pozwy zepsuły też święta Zbigniewowi Krościckiemu, który ma 20 hektarów ziemi we wsi Marcinkowo pod Olsztynem. Rolnik nie owija w bawełnę: "Spać przez tę sprawę nie mogę. Te pozwy Powiernictwa Pruskiego to zwykłe draństwo. Przecież Niemcy uznali nasze granice na Odrze i Nysie jeszcze za czasów Gomułki. O co więc chodzi tej bandyckiej organizacji?" - irytuje się mężczyzna.

Wszyscy mieszkańcy Marcinkowa myślą podobnie. Czują się skrzywdzeni, że ktoś chce im zabrać majątki, bo oni nigdy nie próbowali odzyskać mienia, jakie utracili na wojnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj