"Fakt" dotarł do tzw. kosztów reprezentacyjnych ministrów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Są to specjalne kwoty, które szefowie resortów wydają na przyjemności swoje i swoich gości. Ciasteczka, kwiaty, upominki - wszystko oczywiście z naszych kieszeni. A kwoty nie są małe.
Na same tylko ciasteczka i kawę dla zagranicznych gości Andrzej Lepper wydał blisko 30 tys. zł. Jakby tego było mało - kwiaty, które wiceminister uwielbia rozdawać, kosztowały nas 9 tys zł. Jeśli dodać do tego upominki i nagrody, wychodzi niezła suma - 114 tys. zł.
Co gorsza, rządowi koledzy Leppera nie ustępują mu w rozrzutności. Minister finansów Zyta Gilowska, która robi, co może, żeby wydrzeć od Polaków ostatni grosz, też nie należy do oszczędnych. Na obiadki i prezenty dla ministerialnych gości w mijającym roku poszło ok. 300 tys. zł.
Nie skąpi też Ministerstwo Gospodarki. Tylko do końca sierpnia resort wydał 106 544,30 zł. Na co? Organizacja przyjęć to 65 tys. zł, bilety wstępu do muzeów, na spektakle teatralne, koncerty dla zagranicznych gości - 1770 zł, zakup kwiatów - 436,60 zł. Mało tego, do końca roku ministerstwo zamierza wydać kolejne 100 tys.
W sumie wszyscy ministrowie rządu wydali przez osiem pierwszych miesięcy tego roku prawie 4 miliony zł na to, by dobrze się prezentować przed swoimi gośćmi. Na przykład wicepremier Roman Giertych wydał 900 zł na albumy o Polsce, które sprezentował delegacji... Chińskiej Republiki Ludowej.