Dziennik Gazeta Prawana logo

Abp Wielgus nie zrezygnuje z metropolii

12 października 2007, 14:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ingres nie będzie przełożony. W niedzielę abp Stanisław Wielgus uroczyście zostanie metropolitą warszawskim - zapowiada w TVN24 abp Leszek Sławoj Głódź. Nie przeszkodzi mu w tym esbecka teczka, z której wynika, że był agentem. Historycy i publicyści nie mają wątpliwości: akta są prawdziwe, a abp Wielgus powinien przełożyć ingres.

W archiwum IPN leży teczka Stanisława Wielgusa i zbiór mikrofilmów z dokumentami SB na jego temat. Jest w nich zgoda księdza na współpracę z wywiadem PRL. Oficerowie nadali mu trzy pseudonimy: Adam, Adam Wysocki i Grey. "Mikrofilm nie jest żadnym dowodem, a arcybiskup nie musi zabierać głosu co drugi dzień" - twierdzi Głódź. "Ingres będzie w terminie. Proszę o spokój i rozwagę w sprawie oskarżeń o rzekomą współpracę" - apeluje stanowczo.

"Papież powinien rozwiązać ten problem"

Jak dodaje bp Głódź, komisja kościelna, która z ramienia Episkopatu opracowała teczkę Stanisława Wielgusa, wyśle teraz wyniki swoich prac do Watykanu, a Stolica Apostolska podejmie decyzję. "Jaką, nie wiem" - ucina.

"Papież powinien rozwiązać ten problem, bo to ostatecznie jest przecież teraz sprawa między nim a arcybiskupem Wielgusem" - mówi Luigi Accattoli, wybitny watykanista i publicysta "Corriere della Sera". Jednak - jego zdaniem - ingres arcybiskupa odbędzie się w niedzielę, bo w najbliższych dniach "nie dojdzie do żadnego przełomu". Znawcy tematu dodają, że ingres może odwołać jedynie papież lub sam abp Wielgus.

"Nie ma wątpliwości, że arcybiskup Stanisław Wielgus był świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa w latach 1973-78" - rzuca wprost prof. Andrzej Paczkowski, historyk, który przejrzał teczkę arcybiskupa w archiwum IPN. "Dokumenty nie są sfałszowane" - dodaje.

"Sprawozdanie kościelnej komisji, która badała akta IPN, zostało przekazane już abp. Wielgusowi. Ksiądz może teraz dodać do niego komentarz" - powiedział rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch.

Watykan nic nie wiedział?

Dlatego Episkopat i Komisja Historyczna zachowują dyskrecję. "Nie jest naszym zadaniem komentowanie każdego artykułu, jaki się ukazuje" - ucina ks. Kloch. Dodaje, że komisja musi poczekać na komentarz arcybiskupa. "Nie musimy klękać przed każdym materiałem wywiadu PRL. Są dwa źródła informacji. Dopiero po skonfrontowaniu tych dwóch źródeł można będzie sformułować końcowe wnioski" - wyjaśnia.

"Stolica Apostolska, trzeba jasno powiedzieć, nie miała wiedzy na temat przeszłości arcybiskupa" - rzucił dziś śmiało ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, autor książki o agentach w sutannach w PRL, w rozmowie z radiem RMF.

Biskup Tadeusz Pieronek apeluje o spokój. "W Kościele panuje kryzys lustracyjny. Będzie wymagał prawdopodobnie długiej terapii" - podkreśla.

Publicyści katoliccy są bardziej śmiali. Ich zdaniem po tych publikacjach arcybiskup powinien wstrzymać się z objęciem metropolii warszawskiej. Uroczysty ingres ma się odbyć 7 stycznia. "Z powodów moralnych niedobrze by się stało, gdyby w tej chwili biskup uroczyście wstępował na stolicę warszawską" - przestrzega redaktor naczelny katolickiego kwartalnika "Christianitas" Paweł Milcarek.

"Musi się wstrzymać do momentu pełnego wyjaśnienia sprawy" - wtóruje mu prof. Wojciech Roszkowski, historyk i europarlamentarzysta. "Arcybiskup zmienia zdanie, i to samo w sobie zaczyna być nieprzekonywujące" - dodaje.

Może nawet zrezygnować

"To, czy ingres abp. Stanisława Wielgusa do warszawskiej katedry powinien się odbyć w najbliższą niedzielę, trzeba pozostawić jego sumieniu" - uważa redaktor naczelny pisma "Teologia Polityczna" Dariusz Karłowicz. "Decyzja należy do arcybiskupa i do Watykanu. Mam nadzieję, że podejmą odpowiednią" - podkreśla.

Watykanowi nie wolno nic podpowiadać - radzi metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski. "Stolica Apostolska ma dwa tysiące lat doświadczeń" - dodaje.

To od arcybiskupa zależy, kiedy obejmie diecezję warszawską - tłumaczy specjalista prawa kanonicznego, ks. prof. Remigiusz Sobański. Co więcej, może także wstrzymać się z przyjęciem nominacji i poczekać na wyjaśnienie swojej agenturalnej przeszłości, albo nawet całkowicie zrezygnować z urzędu.

"Osoba, której dany urząd został powierzony, może uznać, że dla dobra ogółu nie powinna go wykonywać. Tak jest na przykład w przypadku proboszczów, którzy utracili dobrą opinię w oczach parafian. To jest poważna przyczyna do ich usunięcia, bowiem stają się oni wówczas nieużyteczni z punktu widzenia wykonywania swojego urzędu" - tłumaczy ks. Sobański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj