Na placu Trzech Krzyży w Warszawie ma stanąć pomnik upamiętniający homoseksualistów zamordowanych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Kontrowersyjny pomysł już wzbudził protesty - pisze DZIENNIK.
Pomnik w kształcie różowego trójkąta, jakim Niemcy znakowali homoseksualistów, miałby stanąć na jednym z najbardziej znanych placów stolicy. Zaledwie
kilkadziesiąt metrów od Sejmu i tuż obok kościoła. Inicjatywę popierają stołeczni radni lewicy i prof. Maria Szyszkowska. "Warszawa powinna być miastem równości" -
uzasadniał Bartosz Dominiak, radny LiD w wypowiedzi dla dziennika "Metro".
Sprawa jednak nie śmieszy osób zajmujących się upamiętnianiem ofiar II wojny światowej. "Dlaczego w Warszawie? Jeżeli już, niech taki pomnik stanie w Berlinie. To stamtąd szły rozkazy" - oburza się Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W rozmowie z DZIENNIKIEM zapowiada, że jeżeli trafi do niego projekt takiego pomnika, to opinia o nim będzie z pewnością negatywna.
Słowa Przewoźnika to nawiązanie do statystyki: w obozie Auschwitz przez całą drugą wojnę wiatową więziono 48 homoseksualistów, z których 12 zginęło. Wszyscy z nich byli Niemcami i, jak przypomina Władysław Bartoszewski, także więzień tego obozu, byli traktowani lepiej niż inne grupy więźniów.
Dlaczego więc środowiska gejowskie wystąpiły z taką inicjatywą? "To naigrywanie się z pamięci ofiar, wykorzystywanie ich do rozgrywek politycznych" - ocenia Przewoźnik.
Od pomysłu odcina się też część środowisk gejowskich. "Zgadzam się z tym, że Warszawa to złe miejsce na taki pomnik" - przytakuje Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii. Ubolewa, że nikt nie konsultował z jego środowiskiem tej inicjatywy. Tym bardziej że od lat prowadzi badania nad likwidacją gejów."Z paragrafu 175. skazywani byli Niemcy, Polaków to nie dotyczyło" - przypomina.
Sprawa jednak nie śmieszy osób zajmujących się upamiętnianiem ofiar II wojny światowej. "Dlaczego w Warszawie? Jeżeli już, niech taki pomnik stanie w Berlinie. To stamtąd szły rozkazy" - oburza się Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W rozmowie z DZIENNIKIEM zapowiada, że jeżeli trafi do niego projekt takiego pomnika, to opinia o nim będzie z pewnością negatywna.
Słowa Przewoźnika to nawiązanie do statystyki: w obozie Auschwitz przez całą drugą wojnę wiatową więziono 48 homoseksualistów, z których 12 zginęło. Wszyscy z nich byli Niemcami i, jak przypomina Władysław Bartoszewski, także więzień tego obozu, byli traktowani lepiej niż inne grupy więźniów.
Dlaczego więc środowiska gejowskie wystąpiły z taką inicjatywą? "To naigrywanie się z pamięci ofiar, wykorzystywanie ich do rozgrywek politycznych" - ocenia Przewoźnik.
Od pomysłu odcina się też część środowisk gejowskich. "Zgadzam się z tym, że Warszawa to złe miejsce na taki pomnik" - przytakuje Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii. Ubolewa, że nikt nie konsultował z jego środowiskiem tej inicjatywy. Tym bardziej że od lat prowadzi badania nad likwidacją gejów."Z paragrafu 175. skazywani byli Niemcy, Polaków to nie dotyczyło" - przypomina.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|