Warszawska prokuratura wojskowa chce sprawdzić, czy Wojskowe Służby Informacyjne przekazały do Instytutu Pamięci Narodowej całe swe archiwum. Bo, według komisji likwidującej tajne służby, część dokumentów zniknęła.
O całej aferze prokuraturę powiadomili członkowie komisji likwidacyjnej WSI. Sprawdzili oni, że wielu papierów IPN nigdy nie dostał. A szefowie Wojskowych Służb, jeszcze przed ich rozwiązaniem, powinni przekazać całość archiwum. Czy tak się stało? To sprawdzi prokurator. Jednak byli szefowie WSI już zaczęli się tłumaczyć, że to pomyłka, a wywiad nigdy nie niszczył papierów.
Co mogło być w zaginionych dokumentach? Tego nie wiadomo.
To jednak nie wszystko. Bo wojskowi prokuratorzy odkryli jeszcze inne ciekawe wątki w sprawie archiwum PRL-owskich służb specjalnych. Tylko że nie chcą na razie powiedzieć, o co chodzi. Milczenie tłumaczą tajemnicą śledztwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|