Dziennik Gazeta Prawana logo

Kobiety wkraczają do polityki

12 października 2007, 15:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Partia Kobiet rusza z kopyta. Na początku lutego została zarejestrowana przez sąd i teraz prężnie się rozwija - ogłosiła wczoraj inicjatorka, literatka Manuela Gretkowska. Na razie politycy z innych partii przyglądają się tym poczynaniom z dystansem - pisze DZIENNIK.

Pierwsze dwa sukcesy Partia Kobiet ma już na swoim koncie. Za pierwszy należy uznać to, że dzięki niej znów mówi się o prawach kobiet. Drugim jest niewątpliwie rejestracja sądowa. Choć to teoretycznie formalność, robi wrażenie liczba podpisów zebranych pod wnioskiem: zamiast wymaganych tysiąca, w krótkim czasie udało im się zebrać ponad cztery razy tyle.

"Nasza inicjatywa cieszy się wielkim zainteresowaniem. Na spotkania przychodzi po kilkaset osób" - cieszy się Gretkowska. Już działa ponad 500 kół partyjnych, a w każdym jest co najmniej 10 kobiet. Takiego zainteresowania mogłoby pozazdrościć Partii Kobiet niejedno istniejące już ugrupowanie. Mimo to ich liderzy twierdzą, że nowa partia nie jest dla nich żadnym zagrożeniem.

"To pomysł bardziej marketingowy i PR-owy niż polityczny" - twierdzi sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Według niego, nowa partia może oczywiście zyskać sympatię ludzi, ale o wejściu do parlamentu powinna zapomnieć.

Podobnego zdania jest wiceszef klubu PiS Krzysztof Tchórzewski, który uważa, że ta inicjatywa skazana jest na porażkę. Według niego, kobiety w Polsce nie są dyskryminowane. Same mogą wybrać: albo dzieci i rodzina, albo kariera zawodowa. W rozmowie z DZIENNIKIEM powołuje się na przykład swojej żony, matki czworga dzieci. "W pewnym momencie doszła do stanowiska głównego księgowego w oddziale banku. Przed nią była kariera. Zdecydowała się jednak na bezpłatny urlop wychowawczy. Nie wróciła już do pracy. Teraz pytanie, czy przez to jest nieszczęśliwa" - zastanawia się polityk PiS.

Wiele kobiet ma jednak dość takich wyborów. Nie chcą być gorzej traktowane niż ich koledzy w pracy. Uważają, że wreszcie coś z tym trzeba zrobić. Zdaniem Gretkowskiej, nie da się tego załatwić poprzez działalność organizacji pozarządowych, jedynym wyjściem jest wejście do parlamentu i tam rozpoczęcie walki o to, by prawa kobiet były respektowane. "W każdym razie dzięki tej partii może coś się ruszy" - mówi DZIENNIKOWI Krystyna Janda, która kibicuje temu pomysłowi.

Także Beata Tyszkiewicz uważa, że dobrze się stało, że wreszcie ktoś się zajmie tymi sprawami. "O nich nie mogą decydować prawie sami mężczyźni" - mówi Tyszkiewicz. Jej zdaniem, dzięki tej partii głos kobiet wreszcie będzie słyszalny także na Wiejskiej. "Skoro rozważa się kobietę na stanowisku prezydenta USA, to dlaczego nie spróbować się w wyborach w Polsce" - zastanawia się Tyszkiewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj