Pierwsze dwa sukcesy Partia Kobiet ma już na swoim koncie. Za pierwszy należy uznać to, że dzięki niej znów mówi się o prawach kobiet. Drugim jest niewątpliwie rejestracja sądowa. Choć
to teoretycznie formalność, robi wrażenie liczba podpisów zebranych pod wnioskiem: zamiast wymaganych tysiąca, w krótkim czasie udało im się zebrać ponad cztery razy tyle.
"Nasza inicjatywa cieszy się wielkim zainteresowaniem. Na spotkania przychodzi po kilkaset osób" - cieszy się Gretkowska. Już działa ponad 500 kół partyjnych, a w każdym
jest co najmniej 10 kobiet. Takiego zainteresowania mogłoby pozazdrościć Partii Kobiet niejedno istniejące już ugrupowanie. Mimo to ich liderzy twierdzą, że nowa partia nie jest dla nich
żadnym zagrożeniem.
"To pomysł bardziej marketingowy i PR-owy niż polityczny" - twierdzi sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Według niego, nowa partia może oczywiście zyskać sympatię
ludzi, ale o wejściu do parlamentu powinna zapomnieć.
Podobnego zdania jest wiceszef klubu PiS Krzysztof Tchórzewski, który uważa, że ta inicjatywa skazana jest na porażkę. Według niego, kobiety w Polsce nie są dyskryminowane. Same mogą
wybrać: albo dzieci i rodzina, albo kariera zawodowa. W rozmowie z DZIENNIKIEM powołuje się na przykład swojej żony, matki czworga dzieci. "W pewnym momencie doszła do stanowiska
głównego księgowego w oddziale banku. Przed nią była kariera. Zdecydowała się jednak na bezpłatny urlop wychowawczy. Nie wróciła już do pracy. Teraz pytanie, czy przez to jest
nieszczęśliwa" - zastanawia się polityk PiS.
Wiele kobiet ma jednak dość takich wyborów. Nie chcą być gorzej traktowane niż ich koledzy w pracy. Uważają, że wreszcie coś z tym trzeba zrobić. Zdaniem Gretkowskiej, nie da się tego
załatwić poprzez działalność organizacji pozarządowych, jedynym wyjściem jest wejście do parlamentu i tam rozpoczęcie walki o to, by prawa kobiet były respektowane. "W każdym
razie dzięki tej partii może coś się ruszy" - mówi DZIENNIKOWI Krystyna Janda, która kibicuje temu pomysłowi.
Także Beata Tyszkiewicz uważa, że dobrze się stało, że wreszcie ktoś się zajmie tymi sprawami. "O nich nie mogą decydować prawie sami mężczyźni" - mówi Tyszkiewicz.
Jej zdaniem, dzięki tej partii głos kobiet wreszcie będzie słyszalny także na Wiejskiej. "Skoro rozważa się kobietę na stanowisku prezydenta USA, to dlaczego nie spróbować się w
wyborach w Polsce" - zastanawia się Tyszkiewicz.